Fikcyjne opowiadanie o Adamie Lambercie i Tommym Joe Ratliffie. Zapraszam do czytania :)
środa, 20 marca 2013
:(
Hej wszystkim ! Chciałabym przeprosić za to, że tak długo nic nie piszę i najprawdopodobniej do końca miesiąca tak będzie :( Dostała straszliwą karę i nie będę mogła dodawać postów ;_; Przepraszam jeszcze raz... nie fochajcie się na mnie tylko ;_;
poniedziałek, 11 marca 2013
14.Stały opór
Till - Faktycznie, twoje słowa na prawdę bardzo motywują. Dziękuję :) Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu, że komuś podobają się moje wypocinki <3 Choć często napadają mnie myśli, żeby zawiesić bloga, ale jeżeli już się czegoś podjęłam to mam zamiar to zrealizować do końca. A co do krótkich odcinków - wiem, wiem, bardzo chciałabym pisać dłuższe. Do głowy wpada mi wiele pomysłów, ale gdy już się pisze to wszystko znika i nic ze sobą nie pasuje ;_; Jeszcze raz dziękuję i zapraszam do następnego odcinka :)
_______________
Promienie słońca rozświetliły cały pokój. Pogoda zapowiadała dobrze. Adam leniwie uniósł powieki, przetarł dłońmi oczy i rozejrzał się po pokoju. Jego uwagę przykuł leżący na podłodze blondyn. Leżał w ubraniach całkiem pogrążony w śnie. Wzrok Adama powędrował na bladą twarz przysłoniętą jasną grzywką, dojrzał spod niej coś czerwonego. Cicho zwlókł się z łóżka i podszedł do Tommy'ego. Ukucnął i delikatnie odgarną kilka kosmyków grzywki, uważając na to by Ratliff się nie obudził. Po chwili Adam gwałtownie odsunął dłoń, to co zobaczył sparaliżowało jego ciało. Czerwona, długa rana rozciągała się na jasnym policzku. Adam nieśmiało i z dużą ostrożnością dotkną bladej skóry tuż przy ranie. Nagle ciało Tommy'ego nieznacznie drgnęło. Powieki uniosły się odsłaniając brązowe tęczówki.
- Adam, co ty ! - gwałtownie odsunął się, widząc twarz Adama tuż przy swojej.
- Co ci się stało ? - zapytał troskliwie, wpatrując się w blondyna, który dotknął swojego policzka. Syknął z bólu.
- Nic takiego. Przewróciłem się. - odpowiedział ze sztuczną obojętnością
- Tommy, słabo kłamiesz.. - spojrzał się na niego ironicznie
- Nie twoja sprawa. Zagoi się - przeczesał palcami grzywkę i rozejrzał się po pokoju. Po chwili jego wzrok powędrował w stronę bruneta.
- Wiesz, że dziś wyjeżdżamy - Adam wstał i usiadł na łóżko
Tommy zamyślił się chwilę - Nie mogę - powiedział niemal bezgłośnie. Adam otworzył szerzej oczy
- Słucham?
- Słyszałeś, nie mogę jechać, a już na pewno nie teraz.
- Chyba sobie żartujesz ! - wstał i rozłożył ręce - Wszystko jest już ustalone. Podjąłeś już decyzję - ton jego głosu przybierał na sile.
- Nic nie rozumiesz! Wysłuchaj mnie chociaż
- Ta dziewczyna. O nią chodzi?
- Tak. Nie mogę jej teraz zostawić.
- A koncerty? Nie zmienimy grafiku dla twoich zachcianek - Adam zaczął powoli tracić cierpliwość
- Przecież możecie znaleźć na razie kogoś na zastępstwo
- Gdybyśmy mogli i chcieli wziąć kogoś innego na twoje miejsce, nie jechałbym tutaj po ciebie. Równie dobrze mogłem się tobą w ogóle nie przejmować - odburknął, skrzyżował ręce na piersi odwracając wzrok.
Tommy podszedł do Adama i spojrzał w jego błękitne oczy. Zobaczył w nich ból i bezsilność.
- Zawsze powtarzałeś, że w życiu najważniejsza jest miłość. Ty ją masz, chcesz bym cierpiał do końca życia? Dlaczego zawsze, gdy mam szczęście tuż przed nosem los stawia opór? Wytłumacz mi to.
Adam nie wiedział co powiedzieć. Miał świadomość tego, że Tommy cierpi a on nie może nic na to poradzić. Współczucie ogarnęło całe jego ciało - Nie znajdziesz tutaj szczęścia
- A gdzie? Znowu mam patrzeć na ciebie i Sauliego podczas gdy ja jestem sam? - odpowiedział zduszonym krzykiem. Oczy zamgliły się, a wargi drgnęły nieznacznie.
- Czasem samotność jest mi bliższa niż tobie - szepnął
- Nie widać ! - rzucił. Wyszedł z pomieszczenia zostawiając Adama samego. W tym momencie Lambert uświadomił sobie, jak wielki błąd popełnił. Broni najważniejszą dla niego osobę przed szczęściem. Nienawiść i uraza do samego siebie ogarnęła jego umysł. Nie było usprawiedliwienia. Zachował się jak zimny dupek.
***
Tommy szybkimi krokami przemieszczał się między blokami. Tutaj promienie słoneczne nie świeciły tak intensywnie jak sprzed paru minut. Wreszcie ukazał się szary, duży budynek. Tommy pewnie ruszył w stronę klatki schodowej. Przekroczył próg, nagle usłyszał za swoimi plecami męski, zachrypły głos. Odwrócił się gwałtownie. Wysoki, masywny mężczyzna, trzymający w dłoni do połowy spalonego papierosa, a za nim jeszcze jeden, trochę mniej groźny z wyglądu stali na przeciwko niego. Czarne, duże źrenice przeszywały go na wskroś. Po chwili większy odrzucił papierosa w kąt i zbliżył się do Tommy'ego.
- Myślałem, że wczoraj dałem ci do zrozumienia, żebyś się tu nie plątał - Ratliff wpatrywał się w mężczyznę o kilka centymetrów wyższego od niego.
- Nie będę z tobą rozmawiać, nie zniżę się do tego stopnia
- Od kiedy jesteś taki wyszczekany? Gdy się ostatnio spotkaliśmy byłeś potulniejszy - odpowiedział z wrednym uśmieszkiem na twarzy. Tommy rzucił mu gniewne spojrzenie i ruszył przed siebie nie oglądając się. Nagle poczuł zimne ostrze dotykając jego szyi, zacisnął zęby. Nie próbował się wyrywać, wiedział, że to nie będzie najlepszy pomysł - Czego ty ode mnie chcesz? - zapytał, czując jak zimny nóż mocniej naciska na bladą skórę.
- Dobrze wiesz, co chcę - ucisk zwolnił, lecz nie na tyle by Tommy mógł się z niego uwolnić.
- Po co ci ona? - wreszcie zrozumiał do czego zmierza mężczyzna
- Musi spłacić dług, którego nigdy jej nie odpuszczę - puścił Tommy'ego
- Co to za dług? - zapytał, poprawiając pogniecioną, czarną bluzę.
- Sam się jej zapytaj - rzucił. Odwrócił się i ruszył w inną stronę. Jeszcze raz spojrzał się na blondyna, który nie ruszył się z miejsca - Chyba nie masz nic przeciwko. Bo inaczej skończysz tak samo jak ta dziwka - uśmiechnął się zwycięsko widząc w oczach Tommy'ego strach.
_______________
Promienie słońca rozświetliły cały pokój. Pogoda zapowiadała dobrze. Adam leniwie uniósł powieki, przetarł dłońmi oczy i rozejrzał się po pokoju. Jego uwagę przykuł leżący na podłodze blondyn. Leżał w ubraniach całkiem pogrążony w śnie. Wzrok Adama powędrował na bladą twarz przysłoniętą jasną grzywką, dojrzał spod niej coś czerwonego. Cicho zwlókł się z łóżka i podszedł do Tommy'ego. Ukucnął i delikatnie odgarną kilka kosmyków grzywki, uważając na to by Ratliff się nie obudził. Po chwili Adam gwałtownie odsunął dłoń, to co zobaczył sparaliżowało jego ciało. Czerwona, długa rana rozciągała się na jasnym policzku. Adam nieśmiało i z dużą ostrożnością dotkną bladej skóry tuż przy ranie. Nagle ciało Tommy'ego nieznacznie drgnęło. Powieki uniosły się odsłaniając brązowe tęczówki.
- Adam, co ty ! - gwałtownie odsunął się, widząc twarz Adama tuż przy swojej.
- Co ci się stało ? - zapytał troskliwie, wpatrując się w blondyna, który dotknął swojego policzka. Syknął z bólu.
- Nic takiego. Przewróciłem się. - odpowiedział ze sztuczną obojętnością
- Tommy, słabo kłamiesz.. - spojrzał się na niego ironicznie
- Nie twoja sprawa. Zagoi się - przeczesał palcami grzywkę i rozejrzał się po pokoju. Po chwili jego wzrok powędrował w stronę bruneta.
- Wiesz, że dziś wyjeżdżamy - Adam wstał i usiadł na łóżko
Tommy zamyślił się chwilę - Nie mogę - powiedział niemal bezgłośnie. Adam otworzył szerzej oczy
- Słucham?
- Słyszałeś, nie mogę jechać, a już na pewno nie teraz.
- Chyba sobie żartujesz ! - wstał i rozłożył ręce - Wszystko jest już ustalone. Podjąłeś już decyzję - ton jego głosu przybierał na sile.
- Nic nie rozumiesz! Wysłuchaj mnie chociaż
- Ta dziewczyna. O nią chodzi?
- Tak. Nie mogę jej teraz zostawić.
- A koncerty? Nie zmienimy grafiku dla twoich zachcianek - Adam zaczął powoli tracić cierpliwość
- Przecież możecie znaleźć na razie kogoś na zastępstwo
- Gdybyśmy mogli i chcieli wziąć kogoś innego na twoje miejsce, nie jechałbym tutaj po ciebie. Równie dobrze mogłem się tobą w ogóle nie przejmować - odburknął, skrzyżował ręce na piersi odwracając wzrok.
Tommy podszedł do Adama i spojrzał w jego błękitne oczy. Zobaczył w nich ból i bezsilność.
- Zawsze powtarzałeś, że w życiu najważniejsza jest miłość. Ty ją masz, chcesz bym cierpiał do końca życia? Dlaczego zawsze, gdy mam szczęście tuż przed nosem los stawia opór? Wytłumacz mi to.
Adam nie wiedział co powiedzieć. Miał świadomość tego, że Tommy cierpi a on nie może nic na to poradzić. Współczucie ogarnęło całe jego ciało - Nie znajdziesz tutaj szczęścia
- A gdzie? Znowu mam patrzeć na ciebie i Sauliego podczas gdy ja jestem sam? - odpowiedział zduszonym krzykiem. Oczy zamgliły się, a wargi drgnęły nieznacznie.
- Czasem samotność jest mi bliższa niż tobie - szepnął
- Nie widać ! - rzucił. Wyszedł z pomieszczenia zostawiając Adama samego. W tym momencie Lambert uświadomił sobie, jak wielki błąd popełnił. Broni najważniejszą dla niego osobę przed szczęściem. Nienawiść i uraza do samego siebie ogarnęła jego umysł. Nie było usprawiedliwienia. Zachował się jak zimny dupek.
***
Tommy szybkimi krokami przemieszczał się między blokami. Tutaj promienie słoneczne nie świeciły tak intensywnie jak sprzed paru minut. Wreszcie ukazał się szary, duży budynek. Tommy pewnie ruszył w stronę klatki schodowej. Przekroczył próg, nagle usłyszał za swoimi plecami męski, zachrypły głos. Odwrócił się gwałtownie. Wysoki, masywny mężczyzna, trzymający w dłoni do połowy spalonego papierosa, a za nim jeszcze jeden, trochę mniej groźny z wyglądu stali na przeciwko niego. Czarne, duże źrenice przeszywały go na wskroś. Po chwili większy odrzucił papierosa w kąt i zbliżył się do Tommy'ego.
- Myślałem, że wczoraj dałem ci do zrozumienia, żebyś się tu nie plątał - Ratliff wpatrywał się w mężczyznę o kilka centymetrów wyższego od niego.
- Nie będę z tobą rozmawiać, nie zniżę się do tego stopnia
- Od kiedy jesteś taki wyszczekany? Gdy się ostatnio spotkaliśmy byłeś potulniejszy - odpowiedział z wrednym uśmieszkiem na twarzy. Tommy rzucił mu gniewne spojrzenie i ruszył przed siebie nie oglądając się. Nagle poczuł zimne ostrze dotykając jego szyi, zacisnął zęby. Nie próbował się wyrywać, wiedział, że to nie będzie najlepszy pomysł - Czego ty ode mnie chcesz? - zapytał, czując jak zimny nóż mocniej naciska na bladą skórę.
- Dobrze wiesz, co chcę - ucisk zwolnił, lecz nie na tyle by Tommy mógł się z niego uwolnić.
- Po co ci ona? - wreszcie zrozumiał do czego zmierza mężczyzna
- Musi spłacić dług, którego nigdy jej nie odpuszczę - puścił Tommy'ego
- Co to za dług? - zapytał, poprawiając pogniecioną, czarną bluzę.
- Sam się jej zapytaj - rzucił. Odwrócił się i ruszył w inną stronę. Jeszcze raz spojrzał się na blondyna, który nie ruszył się z miejsca - Chyba nie masz nic przeciwko. Bo inaczej skończysz tak samo jak ta dziwka - uśmiechnął się zwycięsko widząc w oczach Tommy'ego strach.
poniedziałek, 4 marca 2013
13.Ślepo podążać...
Hej wszystkim, wiem, że ostatnio odcinki wychodzą marnie, ponieważ mam straszne zaniki weny i brak czasu :/ Postaram się pisać lepiej i dodawać odcinki może trochę bardziej systematycznie, choć nie wiem, czy będzie to do końca możliwe.. Na koniec, prosiłabym o komentarze, bym wiedziała, że ktoś to czyta ;_; Dziękuję i zapraszam do czytania <3
_________________
Pojedyncze krople deszczu spływały po szybie dużego okna. Co parę minut słychać było głośny grzmot, a niebo rozświetlały pojedyncze błyskawice. W pokoju unosiła się przyjemny zapach dania przygotowanego przez Lisę. Adam siedząc na parapecie ślepo wpatrywał się w niewidzialny punkt na ciemnym, zakrytym czarnymi chmurami niebie. Co jakiś czas zerkając na zegarek - wskazówki ani drgnęły. Nienawidził takich dni, wtedy tematy, których pragnął za wszelką cenę nie roztrząsać, nie dawały mu spokoju. Wszystko podążało w stronę Tommy'ego.
*Adam*
Okropne uczucie... przecież Tommy jest dorosłym mężczyzną, pod żadnym pozorem nie mogę go kontrolować. Nie mogę mu niczego zabronić, nie chcę tego robić.
Tommy i Emily siedzieli na miękkiej kanapie w małym barze, popijając whisky, rozmawiając i śmiejąc się do utraty tchu.
- Wiesz, jeszcze nigdy nie wyglądałaś tak pięknie - uśmiechnął się blondyn patrząc w roześmiane zielone oczy. Nadmiar alkoholu spowodował szum w jego głowie - Żałuję, że wtedy się rozstaliśmy - wziął duży łyk trunku, który uderzył w jego skronie
- Ja też, ale wtedy pojawił się Jake, później Adam...kochasz go jeszcze? - zawahała się
- Nie - odpowiedział stanowczo - To nigdy nie była prawdziwa miłość - chociaż był pijany, wierzył w fałszywość mówionych przez niego słów - Facet to nie moja bajka - ukłucie w jego sercu przybierało na sile
- A może - dziewczyna zbliżyła się od ucha blondyna - Jakbyśmy się postarali - Przyjemny dreszcz przeszedł po ciele Tommy'ego, Emily delikatnie przegryzła płatek ucha Ratliff'a, ten nie wytrzymał, odwrócił się w jej stronę i gwałtownie wbił się w czerwone, duże usta czując zapach alkoholu i damskich perfum. Chude palce wplotły się w blond włosy przyciągając gitarzystę do siebie. Tommy już dawno nie czuł bliskości innej osoby, pragnął zaznać tego uczucia jak najszybciej. Duża dawka silnego alkoholu sprawiła, że w tej chwili nie pracował ani umysł ani serce, lecz spragnione ciało. Ratliff wstał i pociągnął niższą dziewczynę za rękę. Wyszli na zewnątrz baru, zimne powietrze ochłodziło ich rozgrzane ciała, Tommy ponownie zatopił się w pocałunku Emily, szedł ślepo w tył, po chwili jego plecy zetknęły się z zimną karoserią samochodu Briana, którym przyjechali do baru. Wyjął z kieszeni kluczyki i próbując przerwać pocałunek, na co dziewczyna mu nie pozwalała po omacku próbował trafić w zamek czarnego BMW. Po wielu próbach udało mu się to i obojga wpadli do środka, zamykając za sobą drzwi. W tej chwili nie martwili się o zaparowane szyby lub różnorodne odgłosy dochodzące ze środka auta. Ślepo podążali starą, zapomnianą drogą.
Wiele pytań, na które nie znał odpowiedzi bez litości panoszyło się w jego głowie. Gdzie jest Tommy? Czemu nie wraca? Kim jest dla niego ta dziewczyna? Po chwili dręczące myśli ustały, a umysł pogrążył się w śnie.
Tommy i Emily siedzieli na miękkiej kanapie w małym barze, popijając whisky, rozmawiając i śmiejąc się do utraty tchu.
- Wiesz, jeszcze nigdy nie wyglądałaś tak pięknie - uśmiechnął się blondyn patrząc w roześmiane zielone oczy. Nadmiar alkoholu spowodował szum w jego głowie - Żałuję, że wtedy się rozstaliśmy - wziął duży łyk trunku, który uderzył w jego skronie
- Ja też, ale wtedy pojawił się Jake, później Adam...kochasz go jeszcze? - zawahała się
- Nie - odpowiedział stanowczo - To nigdy nie była prawdziwa miłość - chociaż był pijany, wierzył w fałszywość mówionych przez niego słów - Facet to nie moja bajka - ukłucie w jego sercu przybierało na sile
- A może - dziewczyna zbliżyła się od ucha blondyna - Jakbyśmy się postarali - Przyjemny dreszcz przeszedł po ciele Tommy'ego, Emily delikatnie przegryzła płatek ucha Ratliff'a, ten nie wytrzymał, odwrócił się w jej stronę i gwałtownie wbił się w czerwone, duże usta czując zapach alkoholu i damskich perfum. Chude palce wplotły się w blond włosy przyciągając gitarzystę do siebie. Tommy już dawno nie czuł bliskości innej osoby, pragnął zaznać tego uczucia jak najszybciej. Duża dawka silnego alkoholu sprawiła, że w tej chwili nie pracował ani umysł ani serce, lecz spragnione ciało. Ratliff wstał i pociągnął niższą dziewczynę za rękę. Wyszli na zewnątrz baru, zimne powietrze ochłodziło ich rozgrzane ciała, Tommy ponownie zatopił się w pocałunku Emily, szedł ślepo w tył, po chwili jego plecy zetknęły się z zimną karoserią samochodu Briana, którym przyjechali do baru. Wyjął z kieszeni kluczyki i próbując przerwać pocałunek, na co dziewczyna mu nie pozwalała po omacku próbował trafić w zamek czarnego BMW. Po wielu próbach udało mu się to i obojga wpadli do środka, zamykając za sobą drzwi. W tej chwili nie martwili się o zaparowane szyby lub różnorodne odgłosy dochodzące ze środka auta. Ślepo podążali starą, zapomnianą drogą.
Ciemność okryła cały pokój Tommy'ego. Adam co chwila przekręcał się z boku na bok, co przerywało ciszę panującą w pomieszczeniu. Nie mógł spać. Tommy jeszcze nie wrócił. Spojrzał na zegarek - 02:47
- Nie zasnę - westchnął, wstał z łóżka i poszedł w stronę kuchni. Gdy wszedł do pomieszczenia rozległ się dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach, po chwili w progu stanął Tommy. W panującym półmroku widać było tylko niewyraźne zarysy twarzy i błyszczące, brązowe oczy.
- Gdzie byłeś? - spytał półszeptem Adam
- Nie twoja sprawa - odburknął blondyn i skierował się w stronę salonu. Lambert wpatrywał się w miejsce, w którym przed chwilą stał Tommy, po chwili poszedł za nim - Martwiłem się
- Śmieszne - zadrwił - Masz mnie za dziecko?
- Nie - dopiero teraz uświadomił sobie, że robi z siebie nadopiekuńczego idiotę
- No właśnie. Nie widzę najmniejszego powodu, żebym musiał ci się tłumaczyć - odparł, rzucił niedbale swoją skórzaną kurtkę na sofę i wkroczył do łazienki. Lambert westchnął cicho i poszedł do pokoju z nadzieją, że uda mu się zasnąć.
- Nie zasnę - westchnął, wstał z łóżka i poszedł w stronę kuchni. Gdy wszedł do pomieszczenia rozległ się dźwięk przekręcanego klucza w drzwiach, po chwili w progu stanął Tommy. W panującym półmroku widać było tylko niewyraźne zarysy twarzy i błyszczące, brązowe oczy.
- Gdzie byłeś? - spytał półszeptem Adam
- Nie twoja sprawa - odburknął blondyn i skierował się w stronę salonu. Lambert wpatrywał się w miejsce, w którym przed chwilą stał Tommy, po chwili poszedł za nim - Martwiłem się
- Śmieszne - zadrwił - Masz mnie za dziecko?
- Nie - dopiero teraz uświadomił sobie, że robi z siebie nadopiekuńczego idiotę
- No właśnie. Nie widzę najmniejszego powodu, żebym musiał ci się tłumaczyć - odparł, rzucił niedbale swoją skórzaną kurtkę na sofę i wkroczył do łazienki. Lambert westchnął cicho i poszedł do pokoju z nadzieją, że uda mu się zasnąć.
sobota, 16 lutego 2013
12.Zazdrość
Czekanie dłużyło się w nieskończoność, Adam jak najszybciej chciał poznać, być może, nowego członka jego zespołu. Tommy zajęty był sprawdzaniem wpisów na Twitterze, już dawno tego nie robił. Po dowiedzeniu się od Lisy różnych wiadomości o jej przyjacielu bez problemu znalazł go na tej stronie, dowiedział się mniej więcej w jakich zespołach grał i co najbardziej go interesuje.
Dochodziła godzina 12:00, Brian miał pojawić się już pół godziny temu. Tommy mruknął coś pod nosem i powędrował do łazienki. Po chwili w domu zabrzmiał odgłos stukania w drzwi, Lisa wstała z kanapy i poszła w ich stronę. Otworzyła je i ujrzała swojego przyjaciela wraz z średniego wzrostu, blondwłosą dziewczyną.
- Nie pogniewasz się jeśli Emily na chwilę zostanie? Moja przyjaciółka - uśmiechnął się ciemnoskóry mężczyzna, patrząc się proszącym wzrokiem na Lisę
- No pewnie, wchodźcie
- A o co tak w ogóle chodzi? - spytał, wchodząc do ciasnego korytarza
- Dowiesz się sam, chodź - pociągnęła Briana za nadgarstek i poprowadziła do salonu, w którym czekała na niego miła niespodzianka. Gdy weszli do pomieszczenia, Brian stanął jak wryty i nie mógł uwierzyć w to co widzi
- Cześć - Adam wstał, podchodząc do mężczyzny i uśmiechając się łagodnie w jego stronę, wyciągnął dłoń - Adam
- Brian - uśmiechnął się szeroko i uścisnął Lambertowi dłoń
- Może przejdę od razu do tego, na czym najbardziej mi zależy, słyszałem, że bardzo dobrze grasz na keyboardzie, a miejsce to zwolniło się w moim zespole i bardzo chciałbym ciebie usłyszeć.
- Pewnie, nawet nie wie pa..
- Adam - poprawił go brunet
- Nawet nie wiesz Adam jak bardzo się cieszę, poczekaj chwilę tylko polecę do samochodu po instrument
- Jasne - gdy Brian wyszedł z pomieszczenia w progu stanęła Emily, była kobietą bardzo nieśmiałą więc delikatnie uśmiechnęła się w stronę Lamberta kiwając na przywitanie głową, Adam odpowiedział tym samym. Po chwili z łazienki wyszedł Tommy, ujrzał przed sobą odwróconą do niego plecami blondynkę. Dziewczyna słysząc kroki za swoimi plecami odwróciła się, a uśmiech od razu wstąpił na jej speszone oblicze.
- Tommy - powiedziała cicho, wciąż nie tracąc kontaktu wzrokowego z blondynem
- Emily ! - Tommy podszedł bliżej i uścisnął mocno niższą od siebie dziewczynę, po chwili odsunął się lekko nie zabierając dłoni z jej szczupłych bioder. Gest ten od razu zauważył, przyglądający się tej sytuacji Adam. Tommy pociągnął Emily za rękę w stronę kuchni - Już tak dawno się nie widzieliśmy - powiedział uśmiechnięty, niewidzialna nić zacisnęła się na gardle Lamberta.
- A jak Jake? - Tommy wpatrywał się w zielone tęczówki,
- Niedawno zerwaliśmy ze sobą, to wspaniałe uczucie na reszcie nie mieć ciągłej kontroli, która doprowadzała mnie do białej gorączki, dopiero jakieś miesiąc temu zauważyłam jak bezczelnie i egoistycznie mną manipuluje. Czułam się jak lalka, która jest tylko jego durną zabawką.
- Dobrze zrobiłaś, chociaż nigdy bym nie pomyślał, że może taki być, z tego co zauważyłem dobrze się wam układało
- Na początku tak, sama wierzyłam w to, że zostanę przez kogoś tak na prawdę pokochana, ale rzeczy, do których po jakimś czasie zaczął mnie zmuszać były okropne - każde słowo przechodziło jej przez gardło z coraz większym oporem, choć mogła zaufać Tommy'emu nie lubiła opowiadać o tym wprost
- Czemu znosiłaś to tak długo?
- Wszystko działało na podstawie szantażu, sytuacja w jakiej się znalazłam przerastała mnie, podczas jednego z wieczorów sytuacja całkiem wyszła z pod kontroli - oczy powili zaszły jej łzami, widziała przed sobą tylko rozmazany obraz, wyraźnie widziała jedynie duże, brązowe oczy pełne zrozumienia i współczucia. Wypowiedziała kilka słów, z których Tommy zrozumiał tylko jedno, dreszcze przeszły po jego plecach poczuł kumulującą się w nim złość, "zgwałcił" to właśnie słowo, które dziewczyna wypowiedziała z największym trudem wywołało w blondynie chęć do roztrzaskania głowy facetowi, który zrobił to jego byłej dziewczynie...
Przesłuchanie skończyło się już dawno, Brian i Adam rozmawiali i śmiali się. Lambert nie przestawał się uśmiechać, widząc przed sobą nowego członka jego składu
- Menadżera przekonam szybko, podpiszemy kilka papierów i jesteś z nami - uśmiechnął się poklepując Briana po plecach
- Na prawdę dziękuję, że chcesz mnie przyjąć
- Nie mam powodu by tego nie robić, grasz świetnie, szkoda tylko, że Tommy'ego nie było. No właśnie, wiesz może skąd on zna tą dziewczynę?
- Emily? Nie mam pojęcia, może jego stara znajoma
- Może - odparł Adam
*Adam*
To czemu był nią aż tak ucieszony, że nawet nie zainteresował się przyszłością naszego zespołu...
Uczucie, które przepełniło jego umysł, zdziwiło go - zazdrość, chociaż Tommy nie zrobił nic takiego, co mogło ją wywołać.
Dochodziła godzina 12:00, Brian miał pojawić się już pół godziny temu. Tommy mruknął coś pod nosem i powędrował do łazienki. Po chwili w domu zabrzmiał odgłos stukania w drzwi, Lisa wstała z kanapy i poszła w ich stronę. Otworzyła je i ujrzała swojego przyjaciela wraz z średniego wzrostu, blondwłosą dziewczyną.
- Nie pogniewasz się jeśli Emily na chwilę zostanie? Moja przyjaciółka - uśmiechnął się ciemnoskóry mężczyzna, patrząc się proszącym wzrokiem na Lisę
- No pewnie, wchodźcie
- A o co tak w ogóle chodzi? - spytał, wchodząc do ciasnego korytarza
- Dowiesz się sam, chodź - pociągnęła Briana za nadgarstek i poprowadziła do salonu, w którym czekała na niego miła niespodzianka. Gdy weszli do pomieszczenia, Brian stanął jak wryty i nie mógł uwierzyć w to co widzi
- Cześć - Adam wstał, podchodząc do mężczyzny i uśmiechając się łagodnie w jego stronę, wyciągnął dłoń - Adam
- Brian - uśmiechnął się szeroko i uścisnął Lambertowi dłoń
- Może przejdę od razu do tego, na czym najbardziej mi zależy, słyszałem, że bardzo dobrze grasz na keyboardzie, a miejsce to zwolniło się w moim zespole i bardzo chciałbym ciebie usłyszeć.
- Pewnie, nawet nie wie pa..
- Adam - poprawił go brunet
- Nawet nie wiesz Adam jak bardzo się cieszę, poczekaj chwilę tylko polecę do samochodu po instrument
- Jasne - gdy Brian wyszedł z pomieszczenia w progu stanęła Emily, była kobietą bardzo nieśmiałą więc delikatnie uśmiechnęła się w stronę Lamberta kiwając na przywitanie głową, Adam odpowiedział tym samym. Po chwili z łazienki wyszedł Tommy, ujrzał przed sobą odwróconą do niego plecami blondynkę. Dziewczyna słysząc kroki za swoimi plecami odwróciła się, a uśmiech od razu wstąpił na jej speszone oblicze.
- Tommy - powiedziała cicho, wciąż nie tracąc kontaktu wzrokowego z blondynem
- Emily ! - Tommy podszedł bliżej i uścisnął mocno niższą od siebie dziewczynę, po chwili odsunął się lekko nie zabierając dłoni z jej szczupłych bioder. Gest ten od razu zauważył, przyglądający się tej sytuacji Adam. Tommy pociągnął Emily za rękę w stronę kuchni - Już tak dawno się nie widzieliśmy - powiedział uśmiechnięty, niewidzialna nić zacisnęła się na gardle Lamberta.
- A jak Jake? - Tommy wpatrywał się w zielone tęczówki,
- Niedawno zerwaliśmy ze sobą, to wspaniałe uczucie na reszcie nie mieć ciągłej kontroli, która doprowadzała mnie do białej gorączki, dopiero jakieś miesiąc temu zauważyłam jak bezczelnie i egoistycznie mną manipuluje. Czułam się jak lalka, która jest tylko jego durną zabawką.
- Dobrze zrobiłaś, chociaż nigdy bym nie pomyślał, że może taki być, z tego co zauważyłem dobrze się wam układało
- Na początku tak, sama wierzyłam w to, że zostanę przez kogoś tak na prawdę pokochana, ale rzeczy, do których po jakimś czasie zaczął mnie zmuszać były okropne - każde słowo przechodziło jej przez gardło z coraz większym oporem, choć mogła zaufać Tommy'emu nie lubiła opowiadać o tym wprost
- Czemu znosiłaś to tak długo?
- Wszystko działało na podstawie szantażu, sytuacja w jakiej się znalazłam przerastała mnie, podczas jednego z wieczorów sytuacja całkiem wyszła z pod kontroli - oczy powili zaszły jej łzami, widziała przed sobą tylko rozmazany obraz, wyraźnie widziała jedynie duże, brązowe oczy pełne zrozumienia i współczucia. Wypowiedziała kilka słów, z których Tommy zrozumiał tylko jedno, dreszcze przeszły po jego plecach poczuł kumulującą się w nim złość, "zgwałcił" to właśnie słowo, które dziewczyna wypowiedziała z największym trudem wywołało w blondynie chęć do roztrzaskania głowy facetowi, który zrobił to jego byłej dziewczynie...
Przesłuchanie skończyło się już dawno, Brian i Adam rozmawiali i śmiali się. Lambert nie przestawał się uśmiechać, widząc przed sobą nowego członka jego składu
- Menadżera przekonam szybko, podpiszemy kilka papierów i jesteś z nami - uśmiechnął się poklepując Briana po plecach
- Na prawdę dziękuję, że chcesz mnie przyjąć
- Nie mam powodu by tego nie robić, grasz świetnie, szkoda tylko, że Tommy'ego nie było. No właśnie, wiesz może skąd on zna tą dziewczynę?
- Emily? Nie mam pojęcia, może jego stara znajoma
- Może - odparł Adam
*Adam*
To czemu był nią aż tak ucieszony, że nawet nie zainteresował się przyszłością naszego zespołu...
Uczucie, które przepełniło jego umysł, zdziwiło go - zazdrość, chociaż Tommy nie zrobił nic takiego, co mogło ją wywołać.
czwartek, 7 lutego 2013
11.Szczęście do mnie wraca
Resztę tej nocy Adam spędził spokojnie. Nocne koszmary przestały do dręczyć pozwalając mu na spokojnie spać. Czuł, że powoli wszystko wraca do normy. Męczyła go tylko myśl o tym, że będzie musiał o wszystkim co stało się ostatnio powiedzieć Sauliemu. Kiedyś przysięgli sobie, że nigdy nie będą mieć przed sobą tajemnic, nawet jeśli prawda może strasznie boleć. Adam nigdy nie łamał obietnic.
***
Tommy wbiegł zdenerwowany do pokoju, w którym jeszcze głęboko spał Adam, zatrzymał się i uśmiechnął widząc pogrążonego we śnie bruneta.
*Tommy*
Jak śpisz jesteś nie do poznania, ten pełen energii Lambert śpi jak niemowlę.
Podszedł do niego, klęknął tusz przy nim i choć nie chciał tego robić, zaczął delikatnie go szturchać szepcząc przy tym ciche "Adam wstawaj". Po chwili Lambert wymamrotał coś pod nosem i skrył twarz w poduszce, zakrywając się puszystą, białą kołdrą.
- No Adam, stawaj, to ważne
- A nie może poczekać jeszcze 5 minut ? - syknął niezadowolony
- Nie - Tommy wstał i jednym ruchem pozbawił Lamberta ciepłej kołdry
- Oddaj to ! - odburknął, czując zimne powietrze na swojej rozgrzanej skórze, Tommy spojrzał się na niego, dając znak, że nie żartuje - No dobra, o co chodzi? - zaczął przecierać zmęczone oczy
- Ashley chce z tobą rozmawiać
- Jest tu?
- Nie, dzwoniła
- Daj mi ją - Adam wyciągnął dłoń, w której po chwili znalazł się biały IPhone Tommy'ego - Hallo ?
- Adam, cześć, przepraszam, że tak wcześnie, ale uznałam, że powinniście wiedzieć jak najszybciej
- No mów, o co chodzi?
- Tylko się na mnie nie wściekaj
- Ashley, do rzeczy - brunet poczuł lekkie zdenerwowanie
- No więc, wczoraj pokłóciłam się lekko z Camilą ... odchodzi
- Jak to? Żartujesz - Adam jak najszybciej chciał usłyszeć, że to głupi żart, ale nic takiego się nie stało
- Nie Adam, nie żartuję
- Co ty jej znowu nagadałaś?
- Nic, może raczej czego nie powiedziałam, bałam się, że znowu zacznie wtrącać się w wasze sprawy i nie mówiłam jej o całej akcji z Tommy'm
- A co na to menażer?
- Szczerze, to jest załamany, powiedział, że ta sytuacja już go całkiem przerasta i już za nami nie nadąża, o właśnie wszedł do pokoju, dać ci go?
- Tak
- Adam? - w telefonie rozbrzmiał niski męski głos
- Tak ?
- Gdzie ty do cholery jesteś? Od tej akcji z Tommy'm wszystko staje na głowie !
- To nie moja wina, ludzie odchodzą i przychodzą
- Ale nie od tak, załatwiłeś coś przynajmniej z Ratliffem ?
- Tak, wraca - Adam spojrzał się na Tommy'ego, który szperał coś w kuchni, po chwili ich spojrzenia spotkały się, uśmiechnęli się do siebie
- No dobra, przynajmniej to, to kiedy wracacie?
- Niedługo, trzeba już zacząć myśleć co z nowym keyboardzistą, tylko niech tym razem będzie to facet
- Yhm.. ja kończę, muszę jeszcze pozałatwiać te wszystkie papiery z Camillą, cześć
- Cześć - rozłączył się - Tommy wiesz co? - prawie wrzasnął opadając na poduszką
- Wiem, Cam odchodzi i co teraz?
- Pytasz się jakbyś nie wiedział, trzeba znaleźć kogoś nowego..Tommy? A tak w ogóle to gdzie twoja mama?
- Interesy, wraca jutro, więc, cały dom nasz - Tommy uśmiechnął się do bruneta, a w odpowiedzi dostał to samo. Lambert zaśmiał się od nosem, przypomniał sobie jak kiedyś spędzał takie dni, kiedy to razem z Tommy'm mieli wolny dom. Oglądali jakieś durne filmy, na których przeważnie się nie skupiali, najlepsze obrazy dostrzegali tylko w tęczówkach ukochanego, popijali drogie wino, rozkoszując się wspaniałym widokiem przed ich oczami. Każda taka noc kończyła się wspaniałymi, niezapomnianymi przeżyciami, po czym zasypiali wtuleni w siebie. Lambert dałby wiele by przeżyć jeszcze choć jedną taką noc. Nie mógł pogodzić się z tym, że podczas związku z Saulim prawie codziennie pragnie zasmakować miękkich ust niskiego blondyna.
- Tommy - szepnął do siebie i poszedł w stronę łazienki. Wszedł do małego pomieszczenia i zamknął drzwi, oparł się o ścianą i spojrzał w lustro, nie zobaczył w nim sławnego Adam Lambert, który ma tysiące fanów na całym świecie, ale najzwyklejszego człowieka, któremu do szczęścia brakuje tylko trochę miłości. Po chwili wszystkie ubrania znalazły się na zimnej podłodze i strumień gorącej wody poleciała na chłodne ciało Adama. Przezroczyste krople spływały po jego skórze, przynosząc długo wyczekiwane ukojenie.
Gdy wyszedł z pomieszczenia, usłyszał huk i donośny głos Tommy'ego "Ała..kurr!" zaśmiał się pod nosem i poszedł w stronę blondyna.
- Co się dzieje - podszedł bliżej
- Nic, oparzyłem się tylko - odburknął kopiąc leżącą na podłodze patelnię
- Pokaż - Adam przyciągnął go do siebie
- Daj spokój nie jestem dzieckiem - Ratliff próbował się wyrwać, na co brunet mu nie pozwolił. Nagle do domu weszła Lisa i zaczęła przyglądać się całej akcji
- Ups.. może przyszłam na wcześnie - zaśmiała się zdejmując przemoknięty płaszcz, tego dnia pogoda nie należała do najprzyjemniejszych, jesień stawała się coraz chłodniejsza
- Nie, my tylko..ten..Tommy się oparzył - zaczął tłumaczyć się Adam, zerkając na blondyna, który patrzył na niego z poza grzywy. Lisa podeszła do Ratliff'a i pocałowała go w policzek, po czym zrobiła to samo podchodząc do Adama
- Ej, co jest? - spytała troskliwie
- Nic tylko nasza keyboardzistka odeszła - odparł Lambert nie podnosząc wzroku
- To chyba nawet dobrze się składa
- A co w tym niby dobrego ?
- Mój przyjaciel świetnie gra na keyboardzie i właśnie szuka pracy, jest twoim fanem - Adam spojrzał się na dziewczyną coraz bardziej zainteresowany
- A ma jakieś doświadczenie?
- Grał w dwóch zespołach
- To świetnie, kiedy mogę się z nim spotkać ? - Adam poczuł jak wraca mu humor
- Czekaj, zadzwonię do niego - wyjęła telefon z kieszeni i odeszła na bok, wybierając numer przyjaciela
- Super, menadżer nas nie zabije - zaśmiał się Tommy spoglądając na szczęśliwe oblicze Lamberta
- Chyba szczęście do mnie wraca - uśmiechnął się szeroko
- Słuchajcie - Lisa podeszła do nich - Będzie tutaj za dwie godziny, kazałam mu wziąć instrument i że czeka na niego niespodzianka
- Lisa ?
- Tak Adam?
- Dziękuję, Bardzo ci dziękuję - przytulił niższą od siebie dziewczyną
- Nie dziękuj, każdy by tak zrobił na moim miejscu
***
Tommy wbiegł zdenerwowany do pokoju, w którym jeszcze głęboko spał Adam, zatrzymał się i uśmiechnął widząc pogrążonego we śnie bruneta.
*Tommy*
Jak śpisz jesteś nie do poznania, ten pełen energii Lambert śpi jak niemowlę.
Podszedł do niego, klęknął tusz przy nim i choć nie chciał tego robić, zaczął delikatnie go szturchać szepcząc przy tym ciche "Adam wstawaj". Po chwili Lambert wymamrotał coś pod nosem i skrył twarz w poduszce, zakrywając się puszystą, białą kołdrą.
- No Adam, stawaj, to ważne
- A nie może poczekać jeszcze 5 minut ? - syknął niezadowolony
- Nie - Tommy wstał i jednym ruchem pozbawił Lamberta ciepłej kołdry
- Oddaj to ! - odburknął, czując zimne powietrze na swojej rozgrzanej skórze, Tommy spojrzał się na niego, dając znak, że nie żartuje - No dobra, o co chodzi? - zaczął przecierać zmęczone oczy
- Ashley chce z tobą rozmawiać
- Jest tu?
- Nie, dzwoniła
- Daj mi ją - Adam wyciągnął dłoń, w której po chwili znalazł się biały IPhone Tommy'ego - Hallo ?
- Adam, cześć, przepraszam, że tak wcześnie, ale uznałam, że powinniście wiedzieć jak najszybciej
- No mów, o co chodzi?
- Tylko się na mnie nie wściekaj
- Ashley, do rzeczy - brunet poczuł lekkie zdenerwowanie
- No więc, wczoraj pokłóciłam się lekko z Camilą ... odchodzi
- Jak to? Żartujesz - Adam jak najszybciej chciał usłyszeć, że to głupi żart, ale nic takiego się nie stało
- Nie Adam, nie żartuję
- Co ty jej znowu nagadałaś?
- Nic, może raczej czego nie powiedziałam, bałam się, że znowu zacznie wtrącać się w wasze sprawy i nie mówiłam jej o całej akcji z Tommy'm
- A co na to menażer?
- Szczerze, to jest załamany, powiedział, że ta sytuacja już go całkiem przerasta i już za nami nie nadąża, o właśnie wszedł do pokoju, dać ci go?
- Tak
- Adam? - w telefonie rozbrzmiał niski męski głos
- Tak ?
- Gdzie ty do cholery jesteś? Od tej akcji z Tommy'm wszystko staje na głowie !
- To nie moja wina, ludzie odchodzą i przychodzą
- Ale nie od tak, załatwiłeś coś przynajmniej z Ratliffem ?
- Tak, wraca - Adam spojrzał się na Tommy'ego, który szperał coś w kuchni, po chwili ich spojrzenia spotkały się, uśmiechnęli się do siebie
- No dobra, przynajmniej to, to kiedy wracacie?
- Niedługo, trzeba już zacząć myśleć co z nowym keyboardzistą, tylko niech tym razem będzie to facet
- Yhm.. ja kończę, muszę jeszcze pozałatwiać te wszystkie papiery z Camillą, cześć
- Cześć - rozłączył się - Tommy wiesz co? - prawie wrzasnął opadając na poduszką
- Wiem, Cam odchodzi i co teraz?
- Pytasz się jakbyś nie wiedział, trzeba znaleźć kogoś nowego..Tommy? A tak w ogóle to gdzie twoja mama?
- Interesy, wraca jutro, więc, cały dom nasz - Tommy uśmiechnął się do bruneta, a w odpowiedzi dostał to samo. Lambert zaśmiał się od nosem, przypomniał sobie jak kiedyś spędzał takie dni, kiedy to razem z Tommy'm mieli wolny dom. Oglądali jakieś durne filmy, na których przeważnie się nie skupiali, najlepsze obrazy dostrzegali tylko w tęczówkach ukochanego, popijali drogie wino, rozkoszując się wspaniałym widokiem przed ich oczami. Każda taka noc kończyła się wspaniałymi, niezapomnianymi przeżyciami, po czym zasypiali wtuleni w siebie. Lambert dałby wiele by przeżyć jeszcze choć jedną taką noc. Nie mógł pogodzić się z tym, że podczas związku z Saulim prawie codziennie pragnie zasmakować miękkich ust niskiego blondyna.
- Tommy - szepnął do siebie i poszedł w stronę łazienki. Wszedł do małego pomieszczenia i zamknął drzwi, oparł się o ścianą i spojrzał w lustro, nie zobaczył w nim sławnego Adam Lambert, który ma tysiące fanów na całym świecie, ale najzwyklejszego człowieka, któremu do szczęścia brakuje tylko trochę miłości. Po chwili wszystkie ubrania znalazły się na zimnej podłodze i strumień gorącej wody poleciała na chłodne ciało Adama. Przezroczyste krople spływały po jego skórze, przynosząc długo wyczekiwane ukojenie.
Gdy wyszedł z pomieszczenia, usłyszał huk i donośny głos Tommy'ego "Ała..kurr!" zaśmiał się pod nosem i poszedł w stronę blondyna.
- Co się dzieje - podszedł bliżej
- Nic, oparzyłem się tylko - odburknął kopiąc leżącą na podłodze patelnię
- Pokaż - Adam przyciągnął go do siebie
- Daj spokój nie jestem dzieckiem - Ratliff próbował się wyrwać, na co brunet mu nie pozwolił. Nagle do domu weszła Lisa i zaczęła przyglądać się całej akcji
- Ups.. może przyszłam na wcześnie - zaśmiała się zdejmując przemoknięty płaszcz, tego dnia pogoda nie należała do najprzyjemniejszych, jesień stawała się coraz chłodniejsza
- Nie, my tylko..ten..Tommy się oparzył - zaczął tłumaczyć się Adam, zerkając na blondyna, który patrzył na niego z poza grzywy. Lisa podeszła do Ratliff'a i pocałowała go w policzek, po czym zrobiła to samo podchodząc do Adama
- Ej, co jest? - spytała troskliwie
- Nic tylko nasza keyboardzistka odeszła - odparł Lambert nie podnosząc wzroku
- To chyba nawet dobrze się składa
- A co w tym niby dobrego ?
- Mój przyjaciel świetnie gra na keyboardzie i właśnie szuka pracy, jest twoim fanem - Adam spojrzał się na dziewczyną coraz bardziej zainteresowany
- A ma jakieś doświadczenie?
- Grał w dwóch zespołach
- To świetnie, kiedy mogę się z nim spotkać ? - Adam poczuł jak wraca mu humor
- Czekaj, zadzwonię do niego - wyjęła telefon z kieszeni i odeszła na bok, wybierając numer przyjaciela
- Super, menadżer nas nie zabije - zaśmiał się Tommy spoglądając na szczęśliwe oblicze Lamberta
- Chyba szczęście do mnie wraca - uśmiechnął się szeroko
- Słuchajcie - Lisa podeszła do nich - Będzie tutaj za dwie godziny, kazałam mu wziąć instrument i że czeka na niego niespodzianka
- Lisa ?
- Tak Adam?
- Dziękuję, Bardzo ci dziękuję - przytulił niższą od siebie dziewczyną
- Nie dziękuj, każdy by tak zrobił na moim miejscu
sobota, 26 stycznia 2013
Fanpage
Dobry ;) Znalazłam na facebook'u polski fanpage Adommy (nie mój). Zapraszam do polubienia ! ;D
http://www.facebook.com/pages/Adommy-Polish-Fans/383763148385411?fref=ts
http://www.facebook.com/pages/Adommy-Polish-Fans/383763148385411?fref=ts
sobota, 19 stycznia 2013
10.Jak w koszmarze
- Adam, nie chciałem powiedzieć, że nie chcę cię już znać, chcę twojej przyjaźni, to najlepsze co mogło mnie spotkać. Wprowadziłeś mnie na drogę, którą będę szedł już do końca moich dni, przez całe moje życie nie doświadczyłem tylu emocji ile ty mi dostarczyłeś przez ten czas odkąd cię poznałem, zarówno tych dobrych i złych, dziękuję ci za wszystkie, bo one nauczyły mnie życia - Adam uniósł głowę by spojrzeć w zamglone oczy Tommy'ego, to co w nich zobaczył nie odwzorowywało smutku ani radości, poczuł silny ucisk w brzuchu widząc pierwszą łzę spływającą z brązowego oka - Nasze ścieżki rozeszły się, ale nie na tyle byśmy się nie widzieli - kontynuował - Mam nadzieję, że pewnego dnia oboje zaznamy szczęścia, którym będziemy kierować się na przód
Adam zaniemówił, niektóre ze słów wypowiedzianych przez Tommy'ego były nie zrozumiałe przez drżenie jego głosu, zaczął niewyraźnie wypowiadać ciche słowa - Tommy...ja zaznaję tego szczęścia na co dzień, gdy widzę uśmiech na twojej twarzy, gdy twoje oczy mają ten urok kiedy się śmiejesz - to jest dla mnie najpiękniejszy widok. Wtedy, kiedy się rozstaliśmy, twoje oczy ukazywały tylko smutek, tego nie wybaczę sobie nigdy, martwię się, że gdy wszyscy odejdą ode mnie, zostanę sam, ale najbardziej poczuję tą pustkę, gdy odejdziesz ty - Adam poczuł jak kolejna seria łez ciśnie mu się do oczu, blondyn zbliżył się do niego i delikatnie go objął szepcząc mu do ucha - Nigdy nie odejdę, jedyne co może mnie z tobą rozłączyć to moja śmierć - Lambert jeszcze mocniej ścisnął chłopaka, czując drżenie swoich rąk na myśl o śmierci Tommy'ego, nagle oboje usłyszeli donośne stukanie w drzwi, Ratliff cofnął się, otarł wciąż spływające po jego policzkach łzy i skierował się w stronę drzwi, zdążył przekręcić klucz, a one gwałtownie się otworzyły prawie go przy tym uderzając. W progu stanęła niska, blondwłosa dziewczyna, o delikatnej posturze. Jej wzrok wyrażał jedynie smutek i złość, Tommy doskonale znał te brązowe oczy wymamrotał ciche - Lisa? Spojrzenie dziewczyny nabierało coraz więcej złości, aż po chwili wybuchnęły niespodziewanym płaczem, Lisa rzuciła się na brata - Tommy, tak tęskniłam - gitarzysta ścisnął ją mocniej, nie wiedział co ma powiedzieć, zdał się na ciche - Ja też
Całej tej akcji przyglądał się Adam stojący w progu, pierwszy raz od kilku godzin zobaczył delikatny uśmiech na twarzy Tommy'ego.
- Lisa, pamiętasz Adama ? - spytał odsuwając się od dziewczyny
- Pewnie, cześć Adam - podeszła do o wiele wyższego od siebie mężczyzny ocierając przy tym łzy i całkiem rozmazując delikatny makijaż - Cześć Lisa - odparł, przytulając ją. Po chwili wszyscy znaleźli się na skórzanej sofie i zadając mnóstwo pytań typu "co tam?", "jak tam?"[...]
- A więc nie jesteście już razem? - spytała zdziwiona Lisa
- Nie - odpowiedzieli jednocześnie, smutnym głosem
- Szkoda, ładna była z was para - odparła opierając łokcie o kolana
- Stało się, życie toczy się dalej, trzeba myśleć o tym by przetrwać następny dzień, zamiast przywoływać wspomnienia z przeszłości i tak ich nie zmienimy, chociażbyśmy chcieli - powiedział Adam spuszczając głowę i delikatnie zerkając na Tommy'ego, który cicho mruknął - Yhm..proszę, nie rozmawiajmy o tym - dziewczyna przytaknęła szukając innego tematu. Spojrzała się na zegarek - O matko, ale późno, chyba będę się już zwijać, jutro do was wpadnę - Ratliff odprowadził siostrę do drzwi, żegnając ją ucałował jej policzek, gdy opuściła dom wrócił na miejsce ziewając ospale
- To co, idziemy spać czy masz jeszcze jakiś plan? - spytał czarnowłosego
- Nie, padam z nóg, gdzie śpię?
- Jeśli nie masz nic przeciwko śpimy w moim pokoju
- Nie mam, jestem tak zmęczony, że mogę spać nawet tutaj na podłodze
- Nie no, nie będę aż taki wredny, będziesz spał na łóżku, a ja się prześpię na podłodze - poszli w kierunku pokoju blondyna, niższy otworzył drzwi i wszedł do ciemnego pomieszczenia przesiąkniętego jego perfumami, Adam rozkoszował się tym zapachem, uwielbiał tą mocną, męską woń, przy której zawsze tracił zmysły - Tommy, czy mogę się ciebie o coś spytać? - odezwał się niepewnie
- Tak, jasne, pytaj
- Wiem, że ostatnio nie dzieje się między nami najlepiej, ale czy jest możliwość, że wrócisz do nas, do zespołu? - blondyn podszedł do wokalisty i spojrzał w jego niebieskie tęczówki uśmiechnął się delikatnie - Wrócę, tylko proszę, daj mi jeszcze trochę czasu, muszę jeszcze poukładać sobie wszystko, teraz pewnie cały zespół mnie nienawidzi, za to, że odszedłem bez słowa
- Nie przejmuj się nimi, to był twój wybór i twoja decyzja, oni nie mogą kierować twoimi uczuciami. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że wrócisz
- Muszę wrócić, nie wytrzymam już siedzenia w tej norze - Ratliff uśmiechnął się szerzej, wprawiając Adama w coraz lepszy nastrój - No dobrze, to może lepiej pójdźmy już spać, bo zaraz umrę, ten dzień był strasznie męczący - Lambert pokiwał znacząco głową i poszedł w stronę łóżka, rzucił się na aksamitną pościel wtulił się w nią i od razu zasną. W porównaniu do wokalisty Tommy męczył się ciągle na twardej powierzchni, uwielbiał wygodę i przez to przewracał się z boku na bok szukając odpowiednie pozycji. Jego ciągłe ruchy obudziły zmęczonego Adama i nie dawały spać przez resztę nocy. Brunet nie wytrzymał, wstał z łóżka i leniwym krokiem poszedł w stronę Tommy'ego - Ratliff idź na łóżko, bo w ten sposób oboje się nie wyśpimy - ten nie protestował, wstał i ruszył w stronę miękkiego łóżka, na którym wreszcie mógł zasnąć
***
- Cam, uspokój się, przecież nic się nie stało ! - wrzasnęła Ashley na keybordzistkę
- Ale czemu ja dowiaduję się o tym dopiero teraz !?
- Bo bałam się, że od razu polecisz do nich i zaczniesz się wtrącać
- Poleciałabym, bo się o nich martwię !
- Camila, zrozum, to są dorośli ludzie i nie potrzebują niańki, mają swoje problemy i sami je rozwiążą - taki kłótnie towarzyszyły Ashley i Camili już od dawna, czuły, że długo razem nie wytrzymają w jednym zespole
- Nie będziesz mi mówić co mam robić, zrobię co chcę i tak jak reszta powinnam być powiadamiana o wszystkim na bieżąco
- Reszta nie zachowuje się jak ty
- Dobrze, jeśli tak tego chcesz, to proszę - odchodzę !
- Co ? Cam, nie możesz, nie możesz zrobić tego Adamowi
- Znajdzie sobie inną keybordzistkę ja już tutaj nie jestem potrzebna, widać, ze dwie dziewczyny w zespole to za dużo ! Padło za wiele słów bym została, podjęłam decyzję, jutro wyjeżdżam !
Ashley stanęła jak wryta, poczucie winy zalało jej cały umysł, wszystko działo się tak szybko jak w jednym, długim koszmarze...
Adam zaniemówił, niektóre ze słów wypowiedzianych przez Tommy'ego były nie zrozumiałe przez drżenie jego głosu, zaczął niewyraźnie wypowiadać ciche słowa - Tommy...ja zaznaję tego szczęścia na co dzień, gdy widzę uśmiech na twojej twarzy, gdy twoje oczy mają ten urok kiedy się śmiejesz - to jest dla mnie najpiękniejszy widok. Wtedy, kiedy się rozstaliśmy, twoje oczy ukazywały tylko smutek, tego nie wybaczę sobie nigdy, martwię się, że gdy wszyscy odejdą ode mnie, zostanę sam, ale najbardziej poczuję tą pustkę, gdy odejdziesz ty - Adam poczuł jak kolejna seria łez ciśnie mu się do oczu, blondyn zbliżył się do niego i delikatnie go objął szepcząc mu do ucha - Nigdy nie odejdę, jedyne co może mnie z tobą rozłączyć to moja śmierć - Lambert jeszcze mocniej ścisnął chłopaka, czując drżenie swoich rąk na myśl o śmierci Tommy'ego, nagle oboje usłyszeli donośne stukanie w drzwi, Ratliff cofnął się, otarł wciąż spływające po jego policzkach łzy i skierował się w stronę drzwi, zdążył przekręcić klucz, a one gwałtownie się otworzyły prawie go przy tym uderzając. W progu stanęła niska, blondwłosa dziewczyna, o delikatnej posturze. Jej wzrok wyrażał jedynie smutek i złość, Tommy doskonale znał te brązowe oczy wymamrotał ciche - Lisa? Spojrzenie dziewczyny nabierało coraz więcej złości, aż po chwili wybuchnęły niespodziewanym płaczem, Lisa rzuciła się na brata - Tommy, tak tęskniłam - gitarzysta ścisnął ją mocniej, nie wiedział co ma powiedzieć, zdał się na ciche - Ja też
Całej tej akcji przyglądał się Adam stojący w progu, pierwszy raz od kilku godzin zobaczył delikatny uśmiech na twarzy Tommy'ego.
- Lisa, pamiętasz Adama ? - spytał odsuwając się od dziewczyny
- Pewnie, cześć Adam - podeszła do o wiele wyższego od siebie mężczyzny ocierając przy tym łzy i całkiem rozmazując delikatny makijaż - Cześć Lisa - odparł, przytulając ją. Po chwili wszyscy znaleźli się na skórzanej sofie i zadając mnóstwo pytań typu "co tam?", "jak tam?"[...]
- A więc nie jesteście już razem? - spytała zdziwiona Lisa
- Nie - odpowiedzieli jednocześnie, smutnym głosem
- Szkoda, ładna była z was para - odparła opierając łokcie o kolana
- Stało się, życie toczy się dalej, trzeba myśleć o tym by przetrwać następny dzień, zamiast przywoływać wspomnienia z przeszłości i tak ich nie zmienimy, chociażbyśmy chcieli - powiedział Adam spuszczając głowę i delikatnie zerkając na Tommy'ego, który cicho mruknął - Yhm..proszę, nie rozmawiajmy o tym - dziewczyna przytaknęła szukając innego tematu. Spojrzała się na zegarek - O matko, ale późno, chyba będę się już zwijać, jutro do was wpadnę - Ratliff odprowadził siostrę do drzwi, żegnając ją ucałował jej policzek, gdy opuściła dom wrócił na miejsce ziewając ospale
- To co, idziemy spać czy masz jeszcze jakiś plan? - spytał czarnowłosego
- Nie, padam z nóg, gdzie śpię?
- Jeśli nie masz nic przeciwko śpimy w moim pokoju
- Nie mam, jestem tak zmęczony, że mogę spać nawet tutaj na podłodze
- Nie no, nie będę aż taki wredny, będziesz spał na łóżku, a ja się prześpię na podłodze - poszli w kierunku pokoju blondyna, niższy otworzył drzwi i wszedł do ciemnego pomieszczenia przesiąkniętego jego perfumami, Adam rozkoszował się tym zapachem, uwielbiał tą mocną, męską woń, przy której zawsze tracił zmysły - Tommy, czy mogę się ciebie o coś spytać? - odezwał się niepewnie
- Tak, jasne, pytaj
- Wiem, że ostatnio nie dzieje się między nami najlepiej, ale czy jest możliwość, że wrócisz do nas, do zespołu? - blondyn podszedł do wokalisty i spojrzał w jego niebieskie tęczówki uśmiechnął się delikatnie - Wrócę, tylko proszę, daj mi jeszcze trochę czasu, muszę jeszcze poukładać sobie wszystko, teraz pewnie cały zespół mnie nienawidzi, za to, że odszedłem bez słowa
- Nie przejmuj się nimi, to był twój wybór i twoja decyzja, oni nie mogą kierować twoimi uczuciami. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że wrócisz
- Muszę wrócić, nie wytrzymam już siedzenia w tej norze - Ratliff uśmiechnął się szerzej, wprawiając Adama w coraz lepszy nastrój - No dobrze, to może lepiej pójdźmy już spać, bo zaraz umrę, ten dzień był strasznie męczący - Lambert pokiwał znacząco głową i poszedł w stronę łóżka, rzucił się na aksamitną pościel wtulił się w nią i od razu zasną. W porównaniu do wokalisty Tommy męczył się ciągle na twardej powierzchni, uwielbiał wygodę i przez to przewracał się z boku na bok szukając odpowiednie pozycji. Jego ciągłe ruchy obudziły zmęczonego Adama i nie dawały spać przez resztę nocy. Brunet nie wytrzymał, wstał z łóżka i leniwym krokiem poszedł w stronę Tommy'ego - Ratliff idź na łóżko, bo w ten sposób oboje się nie wyśpimy - ten nie protestował, wstał i ruszył w stronę miękkiego łóżka, na którym wreszcie mógł zasnąć
***
- Cam, uspokój się, przecież nic się nie stało ! - wrzasnęła Ashley na keybordzistkę
- Ale czemu ja dowiaduję się o tym dopiero teraz !?
- Bo bałam się, że od razu polecisz do nich i zaczniesz się wtrącać
- Poleciałabym, bo się o nich martwię !
- Camila, zrozum, to są dorośli ludzie i nie potrzebują niańki, mają swoje problemy i sami je rozwiążą - taki kłótnie towarzyszyły Ashley i Camili już od dawna, czuły, że długo razem nie wytrzymają w jednym zespole
- Nie będziesz mi mówić co mam robić, zrobię co chcę i tak jak reszta powinnam być powiadamiana o wszystkim na bieżąco
- Reszta nie zachowuje się jak ty
- Dobrze, jeśli tak tego chcesz, to proszę - odchodzę !
- Co ? Cam, nie możesz, nie możesz zrobić tego Adamowi
- Znajdzie sobie inną keybordzistkę ja już tutaj nie jestem potrzebna, widać, ze dwie dziewczyny w zespole to za dużo ! Padło za wiele słów bym została, podjęłam decyzję, jutro wyjeżdżam !
Ashley stanęła jak wryta, poczucie winy zalało jej cały umysł, wszystko działo się tak szybko jak w jednym, długim koszmarze...
niedziela, 6 stycznia 2013
9.Chciałbym to wszystko odkręcić...
Miną już nie cały tydzień od odejścia Tommiego, Adam zorganizował casting na nowego gitarzystę, ale Lambertowi nie spodobał się żaden, żaden nie miał tylu możliwości jak Tommy. W każdym Adam zauważył jakąś minimalną cechę, która przypominała mu blondyna i twierdził, ze nie mógł by z nią wytrzymać, więc od razu kandydat był skreślany, nawet jeśli był wirtuozem gry na gitarze. Adam od pewnego czasu, przestał przejmować się, że Tommy go opuścił, ale za to te uczucia zastąpiła złość, złość na blondyna, który nie tylko skrzywdziłjego, ale i cały zespół, a najgorsze, że przez karanie Adama, karze fanów, którzy zawsze czekają nie tylko na samego Lamberta, ale na całą Glamily.
*Adam*
Nigdy nie znajdę podobnego człowieka do Tommiego, ten egoistyczny dupek, ma w sobie coś, czego nie da się po prostu zastąpić. Jest w nim cecha bez której ten zespół nie istnieje
- Adam, musisz się zdecydować, bo w ten sposób nigdy nie znajdziemy dobrego gitarzysty, a jeśli tak bardzo chcesz Tommiego to może zadzwoń do niego - powiedział wkurzony na Adama Issac. Już nie mógł wytrzymać tej sytuacji.
- A myślałeś, ze nie dzwoniłem? Dzwonie codziennie, nawet po kilka razy odkąd wyjechał
- Tommy to jeden wielki egoista i nikt więcej, myślałem, że ma jeszcze trochę rozumu
*Adam*
Pewnie jakbyś wiedział co zrobiłem, to mnie byś tak nazwał
- To niestety jego wybór
- Ale żeby nie odbierać telefonu i nic nam nie powiedzieć?
- Z tej strony to akurat jest głupkiem, ale to, że odszedł to nie była jego wina, szczerze mówiąc, przez swoją głupotę zmusiłem go do tego, więc pretensje miejcie do mnie - Adam wyszedł z salonu i poszedł w stronę swojego małego pokoiku. Nagle zatrzymał się, zatrzymał się obok drzwi do pokoju Tommiego. Stał i wpatrywał się w nie.
*Adam*
Tommy...brakuje mi ciebie...wróć...
Brunet patrzył na drzwi dłuższą chwilę, po długim namyśle wkroczył do pokoju blondyna.
*Adam*
Heh..Tommy nigdy nie pozwalał mi tu wchodzić, ciekawe co on tu trzyma
Adam jednak nie należał do osób, które lubią grzebać w rzeczach innych, miał potem straszne wyrzuty sumienia, więc usiadł tylko na łóżko. Nie mógł się powstrzymać i zajrzał do małej szafeczki, uśmiech zawitał na jego twarzy ujrzawszy zdjęcie, zrobione kiedyś przez jego brata. Na zdjęciu uśmiechnięta para obejmowała się, mając na głowach śmieszne, świąteczna czapeczki. Adam od razu przypomniał sobie to miłe wydarzenie:
Ciemna, zimna noc za oknem domu rodziny Adama, nie wiadomo skąd spadł śnieg i pokrył białym puchem ulice San Diego. W domu świeciła się różnymi kolorami, pięknie ozdobiona choinka, pod którą leżało pełno prezentów. Te święta Tommy spędzał u Adama, kochał do niego przyjeżdżać, w domu zawsze panowała miła, rodzinna atmosfera, przy której blondyn czuł się wspaniale. Zapach przygotowywanych przez Leilę potraw wprawiał w szaleństwo wszystkich domowników. Tommy zauważył, że jeszcze nigdy nie czuł się tak niesamowicie, jego mama nigdy nie starała się zbytnio na święta, czasem nawet święta te w ogóle nie były obchodzone. Adam, choć był ateistą uwielbiał Boże Narodzenie, nie tylko z tego powodu, że mógł jeść ile mu się spodoba, ale też, że mógł zobaczyć całą rodzinę w komplecie.
- Patrzcie co wytrzasnąłem ze strychu ! - krzykną wbiegający do pokoju Neil
- Mam nadzieję, że to nie zdechły szczur - zaśmiał się Adam tuląc do siebie Tommiego
- Nie, coś lepszego - Neil wyciągnął z worka dwie czerwone, świąteczne czapeczki i nałożył parze na głowy - Uśmiech ! - krzyknął naciskają zielony przycisk w aparacie[...]
- No to już mamy pamiątkę po naszych pierwszych spędzonych razem świętach - Adam, popatrzył się na wyświetlacz aparatu a później na Tommiego, zbliżył się delikatnie do blondyna i ucałował jego wilgotne usta
- Wesołych Świąt Adam
- Wesołych Świąt Tommy...
- Adam?
- Ashley ?! Matko nie strasz mnie
- Co robisz w pokoju Tommiego? Znaczy już nie Tommiego
- Nic, tak tylko wszedłem - Adam chciał szybko schować zdjęcie, tam skąd je wyciągnął
- Co to? - dziewczyna podeszła do bruneta i wyciągnęła z jego dłoni zdjęcie
- Adam? Skąd to masz?
- Znalazłem w szafce Tommiego...
- Kto ci pozwolił grzebać w jego pokoju?
- Nie mogłem się powstrzymać, ale dzięki temu jestem pewien jednej rzeczy
- Jakiej?
- Nie wytrzymam już bez Tommiego ani chwili dłużej - Adam poderwał się z łóżka i szybko pobiegł do swojego pokoju. Brunet wyciągnął z szafy małą, czarną walizkę i włożył do niej najpotrzebniejsze rzeczy. Wbiegł do salonu by powiedzieć wszystkim, żeby się o niego nie martwili i wyszedł z autobusu. Niestety lotnisko było dość daleko i jedyne co mu zostało to zadzwonienie po taksówkę [...]
Lot miną szybko, a Adam w ogóle nie odczuł zmęczenia, w porównaniu do Tommiego kochał latać samolotem. Teraz był w Los Angeles i jechał taksówką w stronę Burbanku - rodzinnego miasta blondyna.
- Ciekaw jestem jak Tommy zareaguje, gdy mnie zobaczy...- mrukną do siebie Adam
- Jesteśmy na miejscu proszę pana
Adam zapłacił taksówkarzowi, wziął swoją walizkę i wyszedł z samochodu. Na ulicach było bardzo pusto, można było tylko usłyszeć szelest liści na drzewach. Adam szedł wąskim chodnikiem w stronę domu, gdzie miał spotkać się z Tommym. Po 5 minutach stanął przed drzwiami, w głowie ciągle układał sobie zdania jakie wypowie przy blondynie. Zapukał delikatnie i od razu usłyszał kroki.
- Dzień dobry
- Adam? Dzień dobry, co ty tutaj? - zaskoczona kobieta, stanęła jak wryta
- Ja do Tommiego, mogę wejść?
- Tak, tak... - wpuściła Adama i zawołała chrypniętym głosem - Tommy! Masz gościa!
- Ja? Kog... - Tommy stanął po środku pokoju i patrzyła się na Adama - Adam? Co ty tu robisz?
- Tommy... możemy porozmawiać?
- Tak...możemy - ostatnie słowo blondyn powiedział bardzo cicho, spuszczając lekko głowę
- To może ja was zostawię samych - mama Tommiego poszła w stronę swojego pokoju
- Chodź, usiądź - Ratliff zaprowadził Adama do salonu - Może coś ci zrobić?
- Nie, ty też usiądź, muszę powiedzieć ci coś ważnego
- Słucham - Tommy usiadł na sofę, unikał spojrzenia Adama jak ognia
- Ja...chciałbym cię przeprosić za to co zrobiłem, wtedy w moim pokoju, nie wiem co we mnie wstąpiło, nie chciałem, żeby to tak wyszło...Tommy, proszę, wróć
- Adam, ja teraz nie mogę wrócić, nie widzisz co się ze mną dzieje, nawet jeśli bym wrócił to byłoby jeszcze gorzej niż jest w tej chwili
- Tommy...ja cię potrzebuję, ten zespół bez ciebie nie istnieje
- Ale co to za zespół bez przyjaźni, nie rozumiesz, że ta przyjacielska wieź między mną a tobą została przerwana w jednej chwili
- Wiem i właśnie po to tutaj przyjechałem, chcę ją naprawić, ja to wszystko zepsułem i chcę to odkręcić - Adam uniósł lekko podbródek Tommiego, by spojrzeć mu w oczy
- W ten sposób na pewno tego nie odkręcisz, nie widzisz co ty robisz? Wiem, że oboje byśmy chcieli znowu być razem, ale to nie możliwe
Adam nie wiedział co powiedzieć, miał ochotę rozpłakać się jak dziecko, które zbiło ulubiony wazon swojej mamy, chciał zasnąć i obudzić się wtedy, gdy już wszystko będzie tak jak było wcześniej.
- Nienawidzę psuć związków, jeden już zepsułem - nasz, teraz nie chcę zepsuć twojego z Saulim. My to przeszłość, to skończona bajka. Niedawno uświadomiłem sobie, że nasz dawny związek był w większości dla zabawy, dla fanów, dla popisu, oczywiście kochaliśmy się - wiem, ale teraz ty i Sauli tworzycie prawdziwą parę - dla was. My mogliśmy robić co chcemy, raz udawać singli, a raz parę, był to związek bez ograniczeń, a wy macie zasady, na pierwszy rzut oka widać, że to nie jest przelotna miłość, a przeze mnie będzie zniszczona. Nie odszedłem tylko dla siebie, ale też dla twojego dobra Adam.
- Tommy...ja... - zauważył małą łzę spływającą po policzku Adama - Wiem, że między nami teraz nie dzieje się najlepiej, jak też nie chcę kończyć z Saulim, ale jeśli nawet skończę to na pewno nie będzie twoja wina, nie możesz też obwiniać się za koniec naszego związku, to nigdy nie będzie twoja wina. Ja jestem głupkiem, myślę tylko o sobie, ranie osoby na których mi zależy. W jednej chwili wszystko wali się przez moją głupotę i egoizm. Nigdy nie zastanawiałem się jak dużo może przeżywać inna osoba. Nawet nie wiem co powiedzieć, wiem, że wszystkie wypowiedziane przez ciebie słowa były prawdziwe, myślałem, że przyjadę do ciebie tak po prostu, przeproszę cię i wszystko będzie ok. Teraz mam ochotę po prostu strzelić sobie w głowę, za to co zrobiłem dla wszystkich osób... Nie wiem jak mam cię prosić byś wrócił, gdybyś teraz zajrzał w mój umysł, nie zrozumiałbyś nic, prócz tego jak bardzo chcę to wszystko odkręcić, wrócić do przeszłości...pierwszy raz czuję się tak potwornie...wybacz mi...proszę - Adam ledwo wypowiedział ostatnie słowa, później spod spuszczonej twarzy można było usłyszeć tylko ciche łkanie...
sobota, 29 grudnia 2012
8.Jak mogłeś...
Tommy powolnym krokiem wszedł do samolotu, nie lubił latać, a szczególnie sam. Znalazł miejsce przy oknie, nie mógł uwierzyć w to co zrobił, że odszedł od zespołu. Smutek nie dawał mu spokoju. Nadszedł czas odlotu, tego Tommy nienawidził najbardziej, ale był tak przejęty całą tą sytuacją, że nie odczuł tego szczególnie. Gdy już samolot znalazł się w górze blondyn, spojrzał w okno, zobaczył dach studia, a potem ledwo widoczny dach autobusu, spuścił głowę, a po jego policzku spłynęła mała, ledwo dostrzegalna łza.
***
- Adam, co teraz, nie ma Tommiego i nie mamy gitarzysty - spytała bardzo przejęta odejściem Tommiego Ashley
- To akurat jest najmniejszy problem, gitarzystę znajdziemy nowego...
- A co twoim zdaniem jest największym problemem? - spytał Issac
Adam nie chciał odpowiadać na to pytanie, bo co mógł powiedzieć, gdy koło niego stał zakłopotany Sauli
- Nie wiem - odpowiedział cichym tonem, spuszczając głowę
*Adam*
Szczerze mówiąc, dobrze, że Sauli wyjeżdża, będę miał czas, by poukładać sobie wszystko, moja głowa pęka już od tych wszystkich wydarzeń. Ale wiem, to wszystko tylko moja wina, gdyby nie ten pocałunek, wszystko było by dobrze i Tommy nie zostawił by nas... nie zostawił by mnie...
***
Tommy szedł wąską uliczką, w stronę domu swojej mamy, bał się jej reakcji, nie widział się z nią ponad dwa lata. Jego relacje praktycznie z całą rodziną nie były za dobre. Ostatnie pożegnanie nie było miłe, skończyło się na krzykach i wywaleniem Tommiego z domu. Blondyn staną przed drzwiami, bał się zapukać. Po chwili myślenia, niepewnie stukną w drewniane drzwi, drugi raz, trzeci...piąty. Nikt nie odpowiadał, lecz po chwili usłyszał kroki za drzwiami, jego ręce zaczęły drżeć, usłyszał przekręcenie zamka i drzwi otworzyły się. Stanęła w nich, już trochę starsza kobieta, patrzyła się na Tommiego z niedowierzaniem
- Cześć mamo - Blondyn spojrzał się na kobietę smutnym wzrokiem
- T..To..Tommy?
- Mogę wejść?
- Tak, pewnie wchodź - kobieta otworzyła szerzej drzwi i wpuściła Tommiego - Synu... skąd ty tutaj..?
- Odszedłem...
- Jak ? Matko, Tommy, dwa lata - po policzkach kobiety zaczęły spływać pojedyncze łzy, łzy szczęścia, blondyn podszedł do niej i przytulił niższą od siebie kobietę[...]
- Ale jak to nie powiedziałeś nic Adamowi? - spytała zaskoczona kobieta
- Nie chciałem mu nic mówić, a po za tym nasze relacje nie zbyt dobrze się ostatnio układają
- Już nie jesteście razem?
Tommy zaśmiał się pod nosem - Nie, my już dawno nie jesteśmy razem - Ale od razu posmutniał
- Czemu, co się stało?
- To długa historia, a po za tym nie lubię o tym rozmawiać...
Cały dzień miną na opowiadaniu i wspominaniu, Tommy próbował nadrobić stracony czas ze swoją mamą i chociaż na moment zapomnieć o Adamie.
***
- Adam, będę strasznie tęsknił - Sauli żegnał się z Adamem ostatni raz, czekał na samolot, którym wróci do Finlandii na następny rok
- Ja też - Adam pocałował czule blondyna i zauważył otwierające się drzwi do samolotu
- No, to na mnie pora, do zobaczenia Kochanie
- Do zobaczenia, kocham Cię, zadzwoń, jak już będziesz - Sauli przytulił się do Adama i odszedł, taszcząc czarną walizkę. Brunet stał na parkingu, aż do samego odlotu. Po chwili ogarnęło go straszne uczucie, uświadomił sobie, że w tej chwili, osoby, które najwięcej dla niego znaczą, opuściły go.
Gdy Adam wrócił już do autobusu, pierwsze co zrobił to nie zwracając na nikogo uwagi poszedł do swojego pokoju, rzucił się na łóżko i przez następne 20 minut patrzył się bezczynnie w sufit. Gdy brunetowi znudziła się ta czynność, sięgnął po swojego laptopa i zaczął szukać czegoś na twitterze, nie mógł się powstrzymać i wszedł na profil Tommiego. Łzy zaczęły cisnąć mu się do oczu, gdy opis Ratliffa został zmieniony, brakowało wiadomości o tym, że należy do zespołu Adama. Lambert czytał opis kilka razy, z nadzieją, że tylko przeoczył coś i opis jest taki jaki był dawniej.
- Tommy, jak mogłeś mi to zrobić... - Adam rzucił laptopa na kraniec łóżka, skulił się, a jego makijaż rozmazała łza spływająca z jego oka.
***
- Adam, co teraz, nie ma Tommiego i nie mamy gitarzysty - spytała bardzo przejęta odejściem Tommiego Ashley
- To akurat jest najmniejszy problem, gitarzystę znajdziemy nowego...
- A co twoim zdaniem jest największym problemem? - spytał Issac
Adam nie chciał odpowiadać na to pytanie, bo co mógł powiedzieć, gdy koło niego stał zakłopotany Sauli
- Nie wiem - odpowiedział cichym tonem, spuszczając głowę
*Adam*
Szczerze mówiąc, dobrze, że Sauli wyjeżdża, będę miał czas, by poukładać sobie wszystko, moja głowa pęka już od tych wszystkich wydarzeń. Ale wiem, to wszystko tylko moja wina, gdyby nie ten pocałunek, wszystko było by dobrze i Tommy nie zostawił by nas... nie zostawił by mnie...
***
Tommy szedł wąską uliczką, w stronę domu swojej mamy, bał się jej reakcji, nie widział się z nią ponad dwa lata. Jego relacje praktycznie z całą rodziną nie były za dobre. Ostatnie pożegnanie nie było miłe, skończyło się na krzykach i wywaleniem Tommiego z domu. Blondyn staną przed drzwiami, bał się zapukać. Po chwili myślenia, niepewnie stukną w drewniane drzwi, drugi raz, trzeci...piąty. Nikt nie odpowiadał, lecz po chwili usłyszał kroki za drzwiami, jego ręce zaczęły drżeć, usłyszał przekręcenie zamka i drzwi otworzyły się. Stanęła w nich, już trochę starsza kobieta, patrzyła się na Tommiego z niedowierzaniem
- Cześć mamo - Blondyn spojrzał się na kobietę smutnym wzrokiem
- T..To..Tommy?
- Mogę wejść?
- Tak, pewnie wchodź - kobieta otworzyła szerzej drzwi i wpuściła Tommiego - Synu... skąd ty tutaj..?
- Odszedłem...
- Jak ? Matko, Tommy, dwa lata - po policzkach kobiety zaczęły spływać pojedyncze łzy, łzy szczęścia, blondyn podszedł do niej i przytulił niższą od siebie kobietę[...]
- Ale jak to nie powiedziałeś nic Adamowi? - spytała zaskoczona kobieta
- Nie chciałem mu nic mówić, a po za tym nasze relacje nie zbyt dobrze się ostatnio układają
- Już nie jesteście razem?
Tommy zaśmiał się pod nosem - Nie, my już dawno nie jesteśmy razem - Ale od razu posmutniał
- Czemu, co się stało?
- To długa historia, a po za tym nie lubię o tym rozmawiać...
Cały dzień miną na opowiadaniu i wspominaniu, Tommy próbował nadrobić stracony czas ze swoją mamą i chociaż na moment zapomnieć o Adamie.
***
- Adam, będę strasznie tęsknił - Sauli żegnał się z Adamem ostatni raz, czekał na samolot, którym wróci do Finlandii na następny rok
- Ja też - Adam pocałował czule blondyna i zauważył otwierające się drzwi do samolotu
- No, to na mnie pora, do zobaczenia Kochanie
- Do zobaczenia, kocham Cię, zadzwoń, jak już będziesz - Sauli przytulił się do Adama i odszedł, taszcząc czarną walizkę. Brunet stał na parkingu, aż do samego odlotu. Po chwili ogarnęło go straszne uczucie, uświadomił sobie, że w tej chwili, osoby, które najwięcej dla niego znaczą, opuściły go.
Gdy Adam wrócił już do autobusu, pierwsze co zrobił to nie zwracając na nikogo uwagi poszedł do swojego pokoju, rzucił się na łóżko i przez następne 20 minut patrzył się bezczynnie w sufit. Gdy brunetowi znudziła się ta czynność, sięgnął po swojego laptopa i zaczął szukać czegoś na twitterze, nie mógł się powstrzymać i wszedł na profil Tommiego. Łzy zaczęły cisnąć mu się do oczu, gdy opis Ratliffa został zmieniony, brakowało wiadomości o tym, że należy do zespołu Adama. Lambert czytał opis kilka razy, z nadzieją, że tylko przeoczył coś i opis jest taki jaki był dawniej.
- Tommy, jak mogłeś mi to zrobić... - Adam rzucił laptopa na kraniec łóżka, skulił się, a jego makijaż rozmazała łza spływająca z jego oka.
czwartek, 27 grudnia 2012
7.To dla mnie za trudne...
*Adam*
Co ja zrobiłem, to chyba najgłupsza rzecz jaką mogłem uczynić, pocałować Tommiego. Co ja sobie myślałem, że pocałuję go i tak po prostu wszystko będzie okej. Jak ja teraz spojrzę w oczy Sauliemu, dobrze, że jutro wyjeżdża, ale zaraz...czemu ja się cieszę ?! Co się ze mną dzieje, czemu nie czuję tego smutku, który zawsze towarzyszył mi, gdy Sauli wyjeżdżał ? Wszystko staje na głowie, muszę przeprosić Tommiego i wytłumaczyć to mu jakoś, ale co ja mu powiem..."No cześć Tommy, przepraszam, że cię pocałowałem, to tylko wypadek" Jak ja to naprawię ? [...]
*Tommy*
Jak to się stało, jak to możliwe, że Adam mnie pocałował ? Czemu ja tego nie przerwałem, teraz czuję się okropnie. Chyba nic gorszego nie mogło się stać... teraz omijamy się szerokim łukiem, jakbyśmy się nie znali, już wolałem jak było przedtem. Widzę, że Adam też nie czuje po tej sytuacji dobrze. Powinienem z nim porozmawiać, no tak, porozmawiać... to będzie chyba najtrudniejsze. Jeśli tak dalej będziemy się zachowywać, to co to będzie za zespół ? Nie wiem czy ja to wytrzymam, gdy patrzę na Adama łzy po prostu cisną mi się do oczu.
- Tommy?
- Tak Ashley?
- Możemy porozmawiać?
- Tak, o czym?
- Zobaczysz, chodź - Ashley pociągnęła Tommiego do swojego pokoju. Zamknęli za sobą drzwi i usiedli na łóżku
- Więc, o czym chciałaś porozmawiać?
- O tobie i Adamie, co się z wami dzieje, dziwnie się zachowujecie, w ogóle ze sobą nie rozmawiacie
- To trudne do zrozumienia, szczerze to jeszcze sam tego do końca nie rozumiem
- Tommy? Nie chcę być wścibska, ale czy coś się między wami stało?
- Nie, znaczy trochę, ale to już nasze sprawy
- Dobrze, dobrze, a tak po za tym, co się z tobą stało, co raz gorzej grasz, może macie jakieś problemy, ale Tommy, musisz wziąć się za siebie, prawie na każdym koncercie, w każdej piosence się mylisz
- Ashley, to jest dla mnie trudne, wszystko jest dla mnie trudne, ta cała sytuacja, ja już sobie z nią nie radzę - Tommy spuścił głowę tak nisko, że jego całą twarz zasłaniała grzywka
- Może mogę ci w czymś pomóc
- Nie, ja wiem co może mi pomóc...
- No powiedz
Tommy spojrzał na Ashley, jego oczy były zamglone
- Muszę odejść, odejść z zespołu
- C..c...co? Tommy, nie możesz... - Dziewczyna myślała, że zaraz wybuchnie płaczem,
- Muszę, po prostu muszę... - blondyn wstał i wyszedł z pokoju
Ashley została sama, gdy słowa Tommiego dotarły do niej, nie wytrzymała i rozpłakała się, chowając twarz w dłonie. Koło pokoju dziewczyny właśnie przechodził Adam, słysząc ciche łkanie wszedł do środka.
- Ashley, co się stało?
- Tommy... - wyszeptała, łapiąc oddech - Tommy odchodzi...
- Jak to odchodzi ? - do bruneta nie docierały słowa, które przed chwilą usłyszał - Dlaczego ?
- Nie wiem, powiedział tylko, że już sobie nie radzi i wyszedł
*Adam*
To wszystko moja wina, co ja zrobiłem? [...]
- Sauli?
- Tak?
- Mógłbyś coś dla mnie zrobić? Możesz odwieść mnie na lotnisko?
- Jak na lotnisko ? Wyjeżdżasz?
- Odchodzę
- Odchodzisz? Co? Adam wie?
- Wie... To co zawieziesz mnie?
- Co on na to? Dokąd wyjeżdżasz?
- Nie ważne, do rodziny, więc, zrobisz to dla mnie czy nie?
- Zrobię, a kiedy? Jutro przecież wyjeżdżam
- Teraz - Tommy przyniósł małą walizkę i swoją gitarę
- Jak chcesz... ale...no dobra, to wsiadaj - Sauli poszedł po kluczyki do samochodu. Gdy się zapakowali ruszyli z stronę lotniska [...]
- Halo?
- Sauli gdzie ty jesteś?! - rozbrzmiał zdenerwowany głos w telefonie blondyna
- Na lotnisku, z Tommym
- Jak to na lotnisku? Z Tommym? Czemu nic mi nie powiedziałeś, jak mogłeś, bez mojej wiedzy?!
- Adam, uspokój się, Tommy mi powiedział, że wiesz, że wszyscy już wiedzą, poprosił mnie, żebym go zawiózł
- Gdzie on teraz jest
- Noo...właśnie wsiada do samolotu...
- Ku*wa !! - Sauli usłyszał głośny krzyk, trzask, a potem słyszał już tylko ciche pip...pip...pip. Próbował dzwonić później do Adama, ale on nie odbierał. Gdy przejechał już pod autobus, przed wejściem, stał wściekły Adam.
- Gdzie on pojechał !? - Brunet podszedł do Sauliego i zaczął zasypywać go pytaniami
- Powiedział tylko, że do rodziny nic więcej
- Mówił coś o mnie?
- Nie, pytałem się go czy coś się stało, ale on nie chciał o tym rozmawiać
- Jak ja mogłem do tego dopuścić ! - Adam odwrócił się i wszedł do autokaru, zostawiając Sauliego samego...
Co ja zrobiłem, to chyba najgłupsza rzecz jaką mogłem uczynić, pocałować Tommiego. Co ja sobie myślałem, że pocałuję go i tak po prostu wszystko będzie okej. Jak ja teraz spojrzę w oczy Sauliemu, dobrze, że jutro wyjeżdża, ale zaraz...czemu ja się cieszę ?! Co się ze mną dzieje, czemu nie czuję tego smutku, który zawsze towarzyszył mi, gdy Sauli wyjeżdżał ? Wszystko staje na głowie, muszę przeprosić Tommiego i wytłumaczyć to mu jakoś, ale co ja mu powiem..."No cześć Tommy, przepraszam, że cię pocałowałem, to tylko wypadek" Jak ja to naprawię ? [...]
*Tommy*
Jak to się stało, jak to możliwe, że Adam mnie pocałował ? Czemu ja tego nie przerwałem, teraz czuję się okropnie. Chyba nic gorszego nie mogło się stać... teraz omijamy się szerokim łukiem, jakbyśmy się nie znali, już wolałem jak było przedtem. Widzę, że Adam też nie czuje po tej sytuacji dobrze. Powinienem z nim porozmawiać, no tak, porozmawiać... to będzie chyba najtrudniejsze. Jeśli tak dalej będziemy się zachowywać, to co to będzie za zespół ? Nie wiem czy ja to wytrzymam, gdy patrzę na Adama łzy po prostu cisną mi się do oczu.
- Tommy?
- Tak Ashley?
- Możemy porozmawiać?
- Tak, o czym?
- Zobaczysz, chodź - Ashley pociągnęła Tommiego do swojego pokoju. Zamknęli za sobą drzwi i usiedli na łóżku
- Więc, o czym chciałaś porozmawiać?
- O tobie i Adamie, co się z wami dzieje, dziwnie się zachowujecie, w ogóle ze sobą nie rozmawiacie
- To trudne do zrozumienia, szczerze to jeszcze sam tego do końca nie rozumiem
- Tommy? Nie chcę być wścibska, ale czy coś się między wami stało?
- Nie, znaczy trochę, ale to już nasze sprawy
- Dobrze, dobrze, a tak po za tym, co się z tobą stało, co raz gorzej grasz, może macie jakieś problemy, ale Tommy, musisz wziąć się za siebie, prawie na każdym koncercie, w każdej piosence się mylisz
- Ashley, to jest dla mnie trudne, wszystko jest dla mnie trudne, ta cała sytuacja, ja już sobie z nią nie radzę - Tommy spuścił głowę tak nisko, że jego całą twarz zasłaniała grzywka
- Może mogę ci w czymś pomóc
- Nie, ja wiem co może mi pomóc...
- No powiedz
Tommy spojrzał na Ashley, jego oczy były zamglone
- Muszę odejść, odejść z zespołu
- C..c...co? Tommy, nie możesz... - Dziewczyna myślała, że zaraz wybuchnie płaczem,
- Muszę, po prostu muszę... - blondyn wstał i wyszedł z pokoju
Ashley została sama, gdy słowa Tommiego dotarły do niej, nie wytrzymała i rozpłakała się, chowając twarz w dłonie. Koło pokoju dziewczyny właśnie przechodził Adam, słysząc ciche łkanie wszedł do środka.
- Ashley, co się stało?
- Tommy... - wyszeptała, łapiąc oddech - Tommy odchodzi...
- Jak to odchodzi ? - do bruneta nie docierały słowa, które przed chwilą usłyszał - Dlaczego ?
- Nie wiem, powiedział tylko, że już sobie nie radzi i wyszedł
*Adam*
To wszystko moja wina, co ja zrobiłem? [...]
- Sauli?
- Tak?
- Mógłbyś coś dla mnie zrobić? Możesz odwieść mnie na lotnisko?
- Jak na lotnisko ? Wyjeżdżasz?
- Odchodzę
- Odchodzisz? Co? Adam wie?
- Wie... To co zawieziesz mnie?
- Co on na to? Dokąd wyjeżdżasz?
- Nie ważne, do rodziny, więc, zrobisz to dla mnie czy nie?
- Zrobię, a kiedy? Jutro przecież wyjeżdżam
- Teraz - Tommy przyniósł małą walizkę i swoją gitarę
- Jak chcesz... ale...no dobra, to wsiadaj - Sauli poszedł po kluczyki do samochodu. Gdy się zapakowali ruszyli z stronę lotniska [...]
- Halo?
- Sauli gdzie ty jesteś?! - rozbrzmiał zdenerwowany głos w telefonie blondyna
- Na lotnisku, z Tommym
- Jak to na lotnisku? Z Tommym? Czemu nic mi nie powiedziałeś, jak mogłeś, bez mojej wiedzy?!
- Adam, uspokój się, Tommy mi powiedział, że wiesz, że wszyscy już wiedzą, poprosił mnie, żebym go zawiózł
- Gdzie on teraz jest
- Noo...właśnie wsiada do samolotu...
- Ku*wa !! - Sauli usłyszał głośny krzyk, trzask, a potem słyszał już tylko ciche pip...pip...pip. Próbował dzwonić później do Adama, ale on nie odbierał. Gdy przejechał już pod autobus, przed wejściem, stał wściekły Adam.
- Gdzie on pojechał !? - Brunet podszedł do Sauliego i zaczął zasypywać go pytaniami
- Powiedział tylko, że do rodziny nic więcej
- Mówił coś o mnie?
- Nie, pytałem się go czy coś się stało, ale on nie chciał o tym rozmawiać
- Jak ja mogłem do tego dopuścić ! - Adam odwrócił się i wszedł do autokaru, zostawiając Sauliego samego...
niedziela, 23 grudnia 2012
6.Tajemniczy smutek
Dziś Adam i Sauli mieli przyjechać, wszyscy trochę zaczęli się martwić, ponieważ Sauli zapewniał ich, że będą około 13, a jest już po 16, nagle Ashley usłyszała samochód podjeżdżający pod ich autokar, wyjrzała przez malutkie okienko i zobaczyła Sauliego za kierownicą. Zdziwiła się lekko, bo znając charakter Adama, to on woli zawsze kierować, nie cierpi gdy ktoś inny siedzi za kółkiem, a gdy już, to poucza ciągle jak ma jechać i ten w końcu nie wytrzymuje i daje mu kierować, chociaż on czasem też nie jeździ przepisowo. Pierwszy wysiadł Sauli, a potem Adam trzymający się za oko. Ashley szybko wyskoczyła z autobusu by ich przywitać a za nią cała reszta, prócz Tommiego.
- Cześć....Adam? Co się stało?
- Nie ważne - burknął Adam i powędrował do autobusu nie witając się z nikim
- Yyy..Sauli, co mu jest?
- Miał mały wypadek w lesie, a tak w ogóle z krzakiem. Szedł, nie zauważył wystającego patyka i dostał nim prosto w oko. Ten tydzień ogólnie był jakiś pechowy - Sauli zdjął rękawiczkę i pokazał im zabandażowaną dłoń - Gdy jechaliśmy, do tego "wymarzonego" miejsca samochód zepsuł nam się w połowie drogi, później przebiła nam się opona, gdy przyjechaliśmy ręka utknęła mi w bramie a Adam w tym czasie ją zamykał...bolało. Później było dość spokojnie, no może prócz zepsutego ekspresu do kawy, przez co Adam strasznie ubolewał, a przed wyjazdem zgubił nam się klucz od domku, no i jeszcze wypadek Adama przez co musieliśmy jechać do szpitala, dlatego to tak długo zeszło.
- No to na prawdę udany wyjazd, chyba Adam zapamięta go na dłuuugi czas
- Pewnie tak, nie wiem czy szybko znowu gdzieś wyjadę - Sauli uśmiechną się do Ashley.
Po przywitaniu się wszyscy poszli w stronę autobusu zobaczyć co z Adamem. Gdy weszli do saloniku, zobaczyli tylko siedzącego na kanapie Tommiego, który po chwili powolnym krokiem podszedł do Sauliego by się z nim przywitać.
- Gdzie Adam? - spytał Issac Tommiego
- Poszedł do swojego pokoju, a tak w ogóle to co się z nim stało?
- Chodź wszystko ci wytłumaczę - Ashley usiadła z Tommym na sofie, a Sauli poszedł do Adama[...]
- Haha, ale mieli wycieczkę - powiedział widocznie rozbawiony Tommy
- Tommy, nie ma się z czego śmiać - powiedziała z pokerową twarzą Ashley, po czym sama wybuchnęła śmiechem.
Umilkła gdy do pokoju wszedł Adam
- Cześć Adam - powiedzieli równocześnie
- Cześć - powiedział cicho brunet zaglądając do lodówki
- Słyszeliśmy o twoim wypadku, bardzo ci współczujemy - powiedział uśmiechnięty Tommy
- Ta, dzięki - szepnął wyciągając zimne piwo i wrócił do swojego pokoju
- Ponury jakiś, jeszcze mu nie minęło?
- Chyba nie - powiedziała Ashley patrząc na wychodzącego z autobusu Sauliego - Dobra ja idę pogadać z Saulim, a ty może idź do Adama
- A po co mam do niego iść?
- Nie wiem, pogadać, może się rozchmurzy
Tommy spojrzał się na nią z irytacją. Gdy Ashley poszła, blondyn po chwili milczenia, postanowił pójść do Adama. Podszedł do drzwi i delikatnie zapukał
- Adam, to ja, mogę wejść - Usłyszał ciche "mhm" i uznając, że to pozwolenie wszedł do małego pokoju zamykając za sobą drzwi
- Cześć, co ty taki ponury dziś ciągle jesteś?
- Nie jestem ponury
- Taak, nie jesteś ponury... dalej cię oko boli? - Tommy usiadł na łóżku obok Adama, zachowując całkiem dużą odległość
- Nie, już nie, źle się tylko czuję - W Tommym znowu odezwała się ta dziwna troska i chęć przytulenia Adama, właśnie tych uczuć się bał
- Może coś ci przynieść?
- Nie, nic nie trzeba - odpowiedział Adam wpatrując się w obudowę swojego telefonu
- Dobra, to ja może lepiej już pójdę - Tommy wstał i skierował się w stronę drzwi
- Czekaj - mruknął Adam
- Tak? - blondun odwrócił się i popatrzył na Adama
- Czuję się źle tylko z jednego powodu
- No powiedz, to może ci pomogę - Tommy znów usiadł na łóżko tym razem już bliżej bruneta
- Chyba zaczynam coś czuć do jednej osoby
- Nie chcę się wtrącać, ale możesz powiedzieć kto to?
Adam spojrzał na Tommiego, spojrzał w jego brązowe oczy i zbliżył się do niego. Tommy w środku panikował i krzyczał jak mała dziewczynka, a na zewnątrz patrzył się na zbliżającego się do niego Adama. Poczuł na swoich ustach wilgotne wargi bruneta, zadrżał delikatnie, chciał przerwać czyn Adama, ale tego nie zrobił, zamknął oczy i zatopił się w pocałunku...
piątek, 21 grudnia 2012
5.Wyjazd
- Też tęsknię, do zobaczenia - Sauli poczuł jak oplatają go silne ramiona, znał ten przyjemny uścisk, czuł się w nim bezpiecznie
- A za kim to tak tęsknimy? - spytał szeptem Adam
- A co, zazdrosny? - spytał z lekkim uśmieszkiem blondyn
- Może trochę - szepną Adam całując czule Sauliego w czoło
- A co ty dziś taki romantyczny? Zwykle po koncercie słyszę od ciebie jedynie "Idę spać"
- Nie wiem, mam dobry humor - uśmiechną się Adam i spojrzał niższemu w oczy, kochał je uświadomił sobie, że trudno mu by było żyć bez tego spojrzenia. Po chwili milczenie i patrzenia sobie w oczy, Sauli przybliżył się do bruneta i ucałował delikatnie jego usta szepcząc ciche "Kocham Cię". Te dwa słowa zalały całego Adama ciepłem i szczęściem, wiedział, że te słowa są szczere.
- Mam taki pomysł - powiedział Adam
- Jaki?- spytał się Sauli, wyraźnie zainteresowany
- A może wybralibyśmy gdzieś, tak tylko my sami, odpoczniemy od wszystkich i nacieszymy się sobą, przecież nie długo wyjeżdżasz
- Jestem za, tylko kiedy i gdzie?
- Nad tym jeszcze pomyślę, lepiej chodźmy już do reszty, długa nas nie ma
Adam złapał Sauliego za rękę i ruszyli w stronę zespołu. Gdy weszli do pomieszczenia na Sauliego od razu rzuciła się Brooke
- Cześć stary, jeny ile my się nie widzieliśmy !
- Cześć, cześć, stęskniłem się ogromnie
- A myślisz, że ja nie ? - Dziewczyna uśmiechnęła się i ponownie przytuliła się do blondyna[...]
Po jakimś czasie znudziło się wszystkim siedzenie w ciasnym pokoju i całą grupą powędrowali na najbliższą imprezę. Gdy jeszcze nie weszli do pomieszczenia, usłyszeli bardzo znaną im melodie, w głośnikach leciała piosenka Whataya Want From Me
- No patrz Adam, chyba wiedzieli, że przyjdziesz - zaśmiała się Brooke
Adam spojrzał się na nią uśmiechnięty i jako pierwszy wszedł do sali, a za nim cała reszta. Pierwsze co zaobserwowali to ogromny tłum, mieli szczęście, że akurat tylko w tym miejscu, później mogli się poruszać swobodnie. Po godzinie wszyscy byli już pijani i porozchodzili się w różne strony. Tommy siedział przy barze i szukał wzrokiem kogoś znajomego, nagle zauważył siedząc na drugim końcu lady blond dziewczynę. Postanowił podejść i zagadać do nieznajomej.
- Hej ślicznotko, na kogo czekasz?
- Prawdę mówiąc na nikogo, jestem tu sama
- Sama? Chętnie ci potowarzyszę...
Dziewczyna uśmiechnęła się zadziornie, a Tommy odpowiedział jej mrugnięciem oka[...]
Tommy obudził się w nieznajomym mieszkaniu, dopiero po jakimś czasie zorientował się gdzie jest i co tutaj robi. Był w mieszkaniu tej blond dziewczyny, którą poznał na wczorajszej imprezie, dziewczyna jeszcze spała, a on w tym czasie zabrał swoje porozrzucane po podłodze ubrania i ruszył w stronę prawdopodobnie będącego tam autobusu. Okazało się, że daleko nie musiał iść, gdy wyszedł z bloku od razu zauważył autokar. Wszyscy z zespołu jeszcze głęboko spali, chyba balowali trochę dłużej niż on. Blondyn był okropnie głodny choćby z tego powodu, że na imprezie kompletnie nic nie jadł, jedyne co miał w ustach to pełno alkoholu i drinków przez które miał dziś ostrego kaca.
Po jakiś 2 godzinach wszyscy już wstali i bez celu plątali się po autobusie, później Adam zaczął szukać czegoś w internecie, Ashley w komórce, a reszta no cóż, praktycznie nie robiła nic i popijając wodę, która gasiła ich kaca spoglądali w nicość. Gdy Sauli wyszedł z łazienki, do które wkroczył później Issac przyłączył się do Adama i jego mega imponującego zajęcia. Wszyscy nudzili się jak nigdy, nikt nie miał ochoty z nikim gadać a już w ogóle gdzieś iść.
- Patrz, znalazłem fajne miejsce gdzie moglibyśmy pojechać - Powiedział do Sauliego zainteresowany znalezionym miejscem Adam - Jest tam cicho i nie ma dużo ludzi, chyba idealne miejsce, żeby się tam wybrać.
Sauli, przytaknął jedynie głową, ponieważ był tak okropnie zmęczony, że nie miał ani trochę siły na wyrażanie jakichkolwiek uczuć, na jego twarzy widniał ciągle tylko jeden znudzony wyraz.
Issac postanowił pójść spać, bo chyba to on wypił najwięcej ze wszystkich. Reszta przyjęła ten plan dnia i też położyła się spać.
Wieczorem wszyscy byli już wystarczająco wypoczęci by móc wreszcie rozmawiać
- Słuchajcie mam wiadomość - wszyscy skierowali wzrok na Adama - Ja i Sauli wyjedziemy na jakiś tydzień sami do jednego miejsca i zostawimy was samych, chyba nie zrujnujecie całego autokaru - wszyscy popatrzyli na bruneta jakby to on nie był właśnie tym, który robi największe zamieszanie.
- Jutro wyjeżdżamy z rana
- Aha, więc miłej podróży, bo ja właśnie idę spać i raczej nie zobaczymy się już rano - powiedział kierujący się do swojego pokoju Tommy
- No cześć - powiedział Adam lekko przybitym tonem[...]
Nastała godzina wyjazdu, wszyscy się pożegnali, a para pojechała wypożyczonym samochodem do miejsca gdzie wreszcie odpoczną.
Tommy obudził się godzinę po wyjeździe Adama i Sauliego, pierwsze co to powędrował po kubek ciepłej kawy.
- Już pojechali? - zapytał się wchodzącej do autobusu Ashley
- Tak, jakąś godzinę temu, a tak w ogóle to czemu tak szybko poszłeś wtedy spać, wcale nie wyglądałeś na zmęczonego
- Ale się tak czułem, nie wiem ostatnio wiele rzeczy mnie dość bardzo męczy
- Aha - powędrowała w stronę jej dzwoniącej komórki.
[...]
*Tommy*
Dziwne, odkąd Adam wyjechał czuję się coraz lepiej, nawet tak mi się zdaje, że coraz mniej czuję do Adama. Tylko boję się, że gdy znów przyjedzie wszystkie uczucia powrócą z powrotem a ja znów będę musiał cierpieć. Już od dwóch dni zastanawiam się jakby było gdybym odszedł, nie widziałbym Adama i czułbym się lepiej, ale gdy przypomnę sobie te wszystkie lata, trudno by było mi rozstać się tym wszystkim, czegoś by zawsze brakowało. Ale jeśli mam dalej żyć tym zespole a w środku moje serce znowu miałoby pękać, wolałbym już żyć normalnie, bez tych okropnych uczuć.
- Tommy, Adam dzwonił i powiedział, że niedługo wracają, już się trochę za nimi stęskniłam - krzyknęła rozradowana Ashley
- Też się cieszę - skłamał Tommy, spuszczając głowę w dół i czując narastający smutek...
- A za kim to tak tęsknimy? - spytał szeptem Adam
- A co, zazdrosny? - spytał z lekkim uśmieszkiem blondyn
- Może trochę - szepną Adam całując czule Sauliego w czoło
- A co ty dziś taki romantyczny? Zwykle po koncercie słyszę od ciebie jedynie "Idę spać"
- Nie wiem, mam dobry humor - uśmiechną się Adam i spojrzał niższemu w oczy, kochał je uświadomił sobie, że trudno mu by było żyć bez tego spojrzenia. Po chwili milczenie i patrzenia sobie w oczy, Sauli przybliżył się do bruneta i ucałował delikatnie jego usta szepcząc ciche "Kocham Cię". Te dwa słowa zalały całego Adama ciepłem i szczęściem, wiedział, że te słowa są szczere.
- Mam taki pomysł - powiedział Adam
- Jaki?- spytał się Sauli, wyraźnie zainteresowany
- A może wybralibyśmy gdzieś, tak tylko my sami, odpoczniemy od wszystkich i nacieszymy się sobą, przecież nie długo wyjeżdżasz
- Jestem za, tylko kiedy i gdzie?
- Nad tym jeszcze pomyślę, lepiej chodźmy już do reszty, długa nas nie ma
Adam złapał Sauliego za rękę i ruszyli w stronę zespołu. Gdy weszli do pomieszczenia na Sauliego od razu rzuciła się Brooke
- Cześć stary, jeny ile my się nie widzieliśmy !
- Cześć, cześć, stęskniłem się ogromnie
- A myślisz, że ja nie ? - Dziewczyna uśmiechnęła się i ponownie przytuliła się do blondyna[...]
Po jakimś czasie znudziło się wszystkim siedzenie w ciasnym pokoju i całą grupą powędrowali na najbliższą imprezę. Gdy jeszcze nie weszli do pomieszczenia, usłyszeli bardzo znaną im melodie, w głośnikach leciała piosenka Whataya Want From Me
- No patrz Adam, chyba wiedzieli, że przyjdziesz - zaśmiała się Brooke
Adam spojrzał się na nią uśmiechnięty i jako pierwszy wszedł do sali, a za nim cała reszta. Pierwsze co zaobserwowali to ogromny tłum, mieli szczęście, że akurat tylko w tym miejscu, później mogli się poruszać swobodnie. Po godzinie wszyscy byli już pijani i porozchodzili się w różne strony. Tommy siedział przy barze i szukał wzrokiem kogoś znajomego, nagle zauważył siedząc na drugim końcu lady blond dziewczynę. Postanowił podejść i zagadać do nieznajomej.
- Hej ślicznotko, na kogo czekasz?
- Prawdę mówiąc na nikogo, jestem tu sama
- Sama? Chętnie ci potowarzyszę...
Dziewczyna uśmiechnęła się zadziornie, a Tommy odpowiedział jej mrugnięciem oka[...]
Tommy obudził się w nieznajomym mieszkaniu, dopiero po jakimś czasie zorientował się gdzie jest i co tutaj robi. Był w mieszkaniu tej blond dziewczyny, którą poznał na wczorajszej imprezie, dziewczyna jeszcze spała, a on w tym czasie zabrał swoje porozrzucane po podłodze ubrania i ruszył w stronę prawdopodobnie będącego tam autobusu. Okazało się, że daleko nie musiał iść, gdy wyszedł z bloku od razu zauważył autokar. Wszyscy z zespołu jeszcze głęboko spali, chyba balowali trochę dłużej niż on. Blondyn był okropnie głodny choćby z tego powodu, że na imprezie kompletnie nic nie jadł, jedyne co miał w ustach to pełno alkoholu i drinków przez które miał dziś ostrego kaca.
Po jakiś 2 godzinach wszyscy już wstali i bez celu plątali się po autobusie, później Adam zaczął szukać czegoś w internecie, Ashley w komórce, a reszta no cóż, praktycznie nie robiła nic i popijając wodę, która gasiła ich kaca spoglądali w nicość. Gdy Sauli wyszedł z łazienki, do które wkroczył później Issac przyłączył się do Adama i jego mega imponującego zajęcia. Wszyscy nudzili się jak nigdy, nikt nie miał ochoty z nikim gadać a już w ogóle gdzieś iść.
- Patrz, znalazłem fajne miejsce gdzie moglibyśmy pojechać - Powiedział do Sauliego zainteresowany znalezionym miejscem Adam - Jest tam cicho i nie ma dużo ludzi, chyba idealne miejsce, żeby się tam wybrać.
Sauli, przytaknął jedynie głową, ponieważ był tak okropnie zmęczony, że nie miał ani trochę siły na wyrażanie jakichkolwiek uczuć, na jego twarzy widniał ciągle tylko jeden znudzony wyraz.
Issac postanowił pójść spać, bo chyba to on wypił najwięcej ze wszystkich. Reszta przyjęła ten plan dnia i też położyła się spać.
Wieczorem wszyscy byli już wystarczająco wypoczęci by móc wreszcie rozmawiać
- Słuchajcie mam wiadomość - wszyscy skierowali wzrok na Adama - Ja i Sauli wyjedziemy na jakiś tydzień sami do jednego miejsca i zostawimy was samych, chyba nie zrujnujecie całego autokaru - wszyscy popatrzyli na bruneta jakby to on nie był właśnie tym, który robi największe zamieszanie.
- Jutro wyjeżdżamy z rana
- Aha, więc miłej podróży, bo ja właśnie idę spać i raczej nie zobaczymy się już rano - powiedział kierujący się do swojego pokoju Tommy
- No cześć - powiedział Adam lekko przybitym tonem[...]
Nastała godzina wyjazdu, wszyscy się pożegnali, a para pojechała wypożyczonym samochodem do miejsca gdzie wreszcie odpoczną.
Tommy obudził się godzinę po wyjeździe Adama i Sauliego, pierwsze co to powędrował po kubek ciepłej kawy.
- Już pojechali? - zapytał się wchodzącej do autobusu Ashley
- Tak, jakąś godzinę temu, a tak w ogóle to czemu tak szybko poszłeś wtedy spać, wcale nie wyglądałeś na zmęczonego
- Ale się tak czułem, nie wiem ostatnio wiele rzeczy mnie dość bardzo męczy
- Aha - powędrowała w stronę jej dzwoniącej komórki.
[...]
*Tommy*
Dziwne, odkąd Adam wyjechał czuję się coraz lepiej, nawet tak mi się zdaje, że coraz mniej czuję do Adama. Tylko boję się, że gdy znów przyjedzie wszystkie uczucia powrócą z powrotem a ja znów będę musiał cierpieć. Już od dwóch dni zastanawiam się jakby było gdybym odszedł, nie widziałbym Adama i czułbym się lepiej, ale gdy przypomnę sobie te wszystkie lata, trudno by było mi rozstać się tym wszystkim, czegoś by zawsze brakowało. Ale jeśli mam dalej żyć tym zespole a w środku moje serce znowu miałoby pękać, wolałbym już żyć normalnie, bez tych okropnych uczuć.
- Tommy, Adam dzwonił i powiedział, że niedługo wracają, już się trochę za nimi stęskniłam - krzyknęła rozradowana Ashley
- Też się cieszę - skłamał Tommy, spuszczając głowę w dół i czując narastający smutek...
poniedziałek, 17 grudnia 2012
4.Niespodzianka
*Adam*
Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje, co chwila wracam wspomnieniami do tego co było kiedyś, kiedy byłem z Tommym. Czemu? Wydawało mi się, że zakończyliśmy to już dawno i że już nikt nie będzie miał do nikogo urazy, ani pretensji. Coraz więcej rozmyślam o tym, jak by było gdybym nigdy nie poznał Sauliego i gdybym nie pocałował go wtedy na scenie. Męczą mnie te myśli, odrzucam je od siebie, ale one są silniejsze, jest ich coraz więcej. Ciągle w głowie mam ten smutek na twarzy Tommiego, gdy wychodził wtedy z mojego pokoju. Boli mnie widok tej spuszczonej w dół twarzy zakrytej pasmami włosów. Kocham Sauliego, nie chcę tego zmieniać i chyba żaden z nas nie chce. Muszę być silny, nie mogę się złamać, nie mogę zrobić tego dla osoby którą kocham i która kocha mnie, ale myśl, że ranię osobę, która kocha mnie okropnie cierpiąc zabija mnie od środka. Nie śpię nocami, sny przypominające mi chwile z Tommym nie dają mi spokoju. Sauli jeździ z nami na koncerty już tydzień i odkąd przyjechał czuję się coraz gorzej, widać, że Tommy też. Nie wiem już co mam robić, chcę wreszcie przestać ranić innych miłością. Mam wielką nadzieję, że będzie jak dawniej, będę kochać Sauliego, a przyjacielską miłością darzyć Tommiego i resztę zespołu...
- Adam !? - szturchnął go tym razem całkiem mocno Sauli
- Co? Co się dzieje?
- Ty mi powiedz co się z tobą dzieje, ciągle o czymś myślisz i nie słuchasz co mówię
- Przepraszam, ostatnio się nie wysypiam, jestem trochę zmęczony
- Nawijam do ciebie jakieś 15 minut, a ty chyba nie pamiętasz z tego ani jednego słowa..
- Przepraszam no, ledwo widzę na oczy
- To jak ty zamierzasz dać koncert
- Nie wiem - Odpowiedział Adam głośno ziewając, chciało mu się spać, ale gdy uświadomił sobie, że te sny mają go ponownie męczyć już wolał iść śpiewać, nawet jeśli miałby to robić na leżąco
Podróż minęła dla wszystkich szybko, prócz Adama, dla którego każda minuta ciągnęła się jak wieczność, nawet Tommy zajął się graniem w karty z Ashley i nie odczuł zmęczenia.
Gdy dotarli na miejsce, wszyscy zajęli się swoimi sprawami. Adam jak zwykle nakładał na siebie kolejne tony makijażu, Sauli namawiał go już setki razy, by pokazał się chociaż raz na scenie bez tej potwornej ilości make-up'u, że wcale nie wygląda tak źle jak uważa, ale Adam nie dawał za wygraną, jak zwykle powtarzał, że zrobił to tylko raz ma nadzieję że ostatni, jedyną osobą jaka namówiła go do ściągnięcia tapety przynajmniej na jeden koncert, była Brooke, stara przyjaciółka Adama. Po tym jak zobaczył komentarze na Twitterze od swoich "fanów", postanowił już nigdy nie pokazywać swojego naturalnego piękna.
Nadszedł moment wejścia , Adam leniwie wkroczył na scenę, ale gdy zobaczył ten tłum, tysiące fanów czekającego tylko na niego, wrzeszczące fanki trzymające rozmaite plakaty, w tej chwili grzechem byłoby się nie uśmiechnąć. Te momenty Adam uwielbiał najbardziej, gdy wyszedł na scenę i po prostu uśmiechał się sam z siebie, życie mogło walić się z każdą sekundą, ale na scenie wszystkie zmartwienia przemijały, można tak powiedzieć, że wpadał w trans, podczas którego jego mózg myślał całkiem nieracjonalnie.
Koncert zaczął się od Trespassing, żeby rozruszać fanów, z każdą chwilą Adam stawał się coraz bardziej rozluźniony, ale serce zabiło mu szybciej, gdy dostrzegł w tłumie jedną postać, skojarzył sobie gdzieś te loki i tą perfekcyjną figurę. Z pełnym uśmiechem na twarzy wpatrywała się w Adama Brooke, tancerka puściła mu oko, a ten zaś odpowiedział jej szerokim uśmiechem. Po skończeniu piosenki Adam zawołał głośno do publiczności
- Mam dla was niespodziankę ! - tłum odpowiedział mu głośnym wrzaskiem
- Pamiętacie ją jeszcze? - zapytał podając Brooke rękę i wciągając ją na scenę
Tłum krzyczał straszliwie, Adam i Brooke, jak za starych dobrych czasów dali mały popis, widać było, że dziewczyna nie straciła swojej świetnej formy, za to Adam trochę za nią nie nadążał, podczas Glam Nation ruszał się o wiele lepiej i sprawniej, częste chodzenie do restauracji Fast-Food nie wyszły mu na dobre.Za tańczącą parą stał Tommy, który wcale nie był przejęty tym, że nie jest w punkcie zainteresowania, nie lubił się wyróżniać, ale wyraźnie rozśmieszył go widok ledwo tańczącego Adama, uśmiech nie schodził mu z twarzy do momentu, gdy zauważył Adama, który kroczył w jego stronę, myślał, że będzie tak jak przedtem i wyższy po prostu odwróci się znów do publiczności, ale on patrzył się wyraźnie na Tommiego, podszedł do niego chciał coś zrobić, ale wiedział, że będzie to przesadą więc jedynie przeczochrał jego blond włosy rzucił mu zadziorne spojrzenie i znów tańczącym krokiem odszedł do Brooke. Tommy czuł się trochę dziwnie, nawet sam nie mógł określić co tak konkretnie. Poczuł, że robi się czerwony, cieszył się, że stoi w cieniu i nikt nie może dostrzec jego wyrazu twarzy[...]
Reszta koncertu minęła szybko i dość miło, gdy wszyscy zeszli do sceny Brooke szybko podbiegła do Adama
- Adam, nie chciałam cię martwić, ale czy czasem Sauli nie miał oglądać cię wśród publiczności?
- Miał tam być...nie było go?
- To ty się nie przejąłeś swoim chłopakiem?
- Nie wiem w ogóle nie zwróciłem na niego uwagi - odpowiedział już lekko zakłopotany Adam
- Zadzwoń do niego, na co czekasz? Że spadnie ci z nieba?
- Już, już dzwonię...nie odbiera !
- To chodźmy, szukajmy go
Po chwili szybko polecieli szukać Sauliego, na drodze spotkali Tommiego, któremu o mało co nie wylali na koszulkę gorącej herbaty
- Ej, a wy dokąd?
- Szukać Sauliego, nie wiesz gdzie jest?
- Wyszedł... - odpowiedział Tommy, popijając ciepły napój
- Tommy, gadaj bardziej szczegółowo, gdzie poszedł?
- Wyszedł w trakcie koncertu, telefon mu zadzwonił, stoi obok autokaru, a ty co nawet nie zainteresowałeś się czy Sauli na ciebie patrzy jak zacząłeś wyginać się na scenie - odpowiedział blondyn uśmiechając się złośliwie
- A co zatańczyłbyś lepiej?
- Dobra Adam, uspokuj się, idź lepiej do swojego chłopaka i powiedz mu co przegapił
- Dobra - odpowiedział Adam z zirytowanym wyrazem twarzy i powlókł się w stronę autokaru
- No Tommy, co tam u ciebie słychać tak długo się nie widzieliśmy - powiedziała Brooke, mocno ściskając Tommiego, ten odwzajemnił gest lecz jedną ręką, bo w drugiej trzymał wypitą do połowy herbatę
Po czułym przywitaniu, przyjaciele ruszyli w stronę pokoju, w którym czekała na Brooke reszta zespołu.
Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje, co chwila wracam wspomnieniami do tego co było kiedyś, kiedy byłem z Tommym. Czemu? Wydawało mi się, że zakończyliśmy to już dawno i że już nikt nie będzie miał do nikogo urazy, ani pretensji. Coraz więcej rozmyślam o tym, jak by było gdybym nigdy nie poznał Sauliego i gdybym nie pocałował go wtedy na scenie. Męczą mnie te myśli, odrzucam je od siebie, ale one są silniejsze, jest ich coraz więcej. Ciągle w głowie mam ten smutek na twarzy Tommiego, gdy wychodził wtedy z mojego pokoju. Boli mnie widok tej spuszczonej w dół twarzy zakrytej pasmami włosów. Kocham Sauliego, nie chcę tego zmieniać i chyba żaden z nas nie chce. Muszę być silny, nie mogę się złamać, nie mogę zrobić tego dla osoby którą kocham i która kocha mnie, ale myśl, że ranię osobę, która kocha mnie okropnie cierpiąc zabija mnie od środka. Nie śpię nocami, sny przypominające mi chwile z Tommym nie dają mi spokoju. Sauli jeździ z nami na koncerty już tydzień i odkąd przyjechał czuję się coraz gorzej, widać, że Tommy też. Nie wiem już co mam robić, chcę wreszcie przestać ranić innych miłością. Mam wielką nadzieję, że będzie jak dawniej, będę kochać Sauliego, a przyjacielską miłością darzyć Tommiego i resztę zespołu...
- Adam !? - szturchnął go tym razem całkiem mocno Sauli
- Co? Co się dzieje?
- Ty mi powiedz co się z tobą dzieje, ciągle o czymś myślisz i nie słuchasz co mówię
- Przepraszam, ostatnio się nie wysypiam, jestem trochę zmęczony
- Nawijam do ciebie jakieś 15 minut, a ty chyba nie pamiętasz z tego ani jednego słowa..
- Przepraszam no, ledwo widzę na oczy
- To jak ty zamierzasz dać koncert
- Nie wiem - Odpowiedział Adam głośno ziewając, chciało mu się spać, ale gdy uświadomił sobie, że te sny mają go ponownie męczyć już wolał iść śpiewać, nawet jeśli miałby to robić na leżąco
Podróż minęła dla wszystkich szybko, prócz Adama, dla którego każda minuta ciągnęła się jak wieczność, nawet Tommy zajął się graniem w karty z Ashley i nie odczuł zmęczenia.
Gdy dotarli na miejsce, wszyscy zajęli się swoimi sprawami. Adam jak zwykle nakładał na siebie kolejne tony makijażu, Sauli namawiał go już setki razy, by pokazał się chociaż raz na scenie bez tej potwornej ilości make-up'u, że wcale nie wygląda tak źle jak uważa, ale Adam nie dawał za wygraną, jak zwykle powtarzał, że zrobił to tylko raz ma nadzieję że ostatni, jedyną osobą jaka namówiła go do ściągnięcia tapety przynajmniej na jeden koncert, była Brooke, stara przyjaciółka Adama. Po tym jak zobaczył komentarze na Twitterze od swoich "fanów", postanowił już nigdy nie pokazywać swojego naturalnego piękna.
Nadszedł moment wejścia , Adam leniwie wkroczył na scenę, ale gdy zobaczył ten tłum, tysiące fanów czekającego tylko na niego, wrzeszczące fanki trzymające rozmaite plakaty, w tej chwili grzechem byłoby się nie uśmiechnąć. Te momenty Adam uwielbiał najbardziej, gdy wyszedł na scenę i po prostu uśmiechał się sam z siebie, życie mogło walić się z każdą sekundą, ale na scenie wszystkie zmartwienia przemijały, można tak powiedzieć, że wpadał w trans, podczas którego jego mózg myślał całkiem nieracjonalnie.
Koncert zaczął się od Trespassing, żeby rozruszać fanów, z każdą chwilą Adam stawał się coraz bardziej rozluźniony, ale serce zabiło mu szybciej, gdy dostrzegł w tłumie jedną postać, skojarzył sobie gdzieś te loki i tą perfekcyjną figurę. Z pełnym uśmiechem na twarzy wpatrywała się w Adama Brooke, tancerka puściła mu oko, a ten zaś odpowiedział jej szerokim uśmiechem. Po skończeniu piosenki Adam zawołał głośno do publiczności
- Mam dla was niespodziankę ! - tłum odpowiedział mu głośnym wrzaskiem
- Pamiętacie ją jeszcze? - zapytał podając Brooke rękę i wciągając ją na scenę
Tłum krzyczał straszliwie, Adam i Brooke, jak za starych dobrych czasów dali mały popis, widać było, że dziewczyna nie straciła swojej świetnej formy, za to Adam trochę za nią nie nadążał, podczas Glam Nation ruszał się o wiele lepiej i sprawniej, częste chodzenie do restauracji Fast-Food nie wyszły mu na dobre.Za tańczącą parą stał Tommy, który wcale nie był przejęty tym, że nie jest w punkcie zainteresowania, nie lubił się wyróżniać, ale wyraźnie rozśmieszył go widok ledwo tańczącego Adama, uśmiech nie schodził mu z twarzy do momentu, gdy zauważył Adama, który kroczył w jego stronę, myślał, że będzie tak jak przedtem i wyższy po prostu odwróci się znów do publiczności, ale on patrzył się wyraźnie na Tommiego, podszedł do niego chciał coś zrobić, ale wiedział, że będzie to przesadą więc jedynie przeczochrał jego blond włosy rzucił mu zadziorne spojrzenie i znów tańczącym krokiem odszedł do Brooke. Tommy czuł się trochę dziwnie, nawet sam nie mógł określić co tak konkretnie. Poczuł, że robi się czerwony, cieszył się, że stoi w cieniu i nikt nie może dostrzec jego wyrazu twarzy[...]
Reszta koncertu minęła szybko i dość miło, gdy wszyscy zeszli do sceny Brooke szybko podbiegła do Adama
- Adam, nie chciałam cię martwić, ale czy czasem Sauli nie miał oglądać cię wśród publiczności?
- Miał tam być...nie było go?
- To ty się nie przejąłeś swoim chłopakiem?
- Nie wiem w ogóle nie zwróciłem na niego uwagi - odpowiedział już lekko zakłopotany Adam
- Zadzwoń do niego, na co czekasz? Że spadnie ci z nieba?
- Już, już dzwonię...nie odbiera !
- To chodźmy, szukajmy go
Po chwili szybko polecieli szukać Sauliego, na drodze spotkali Tommiego, któremu o mało co nie wylali na koszulkę gorącej herbaty
- Ej, a wy dokąd?
- Szukać Sauliego, nie wiesz gdzie jest?
- Wyszedł... - odpowiedział Tommy, popijając ciepły napój
- Tommy, gadaj bardziej szczegółowo, gdzie poszedł?
- Wyszedł w trakcie koncertu, telefon mu zadzwonił, stoi obok autokaru, a ty co nawet nie zainteresowałeś się czy Sauli na ciebie patrzy jak zacząłeś wyginać się na scenie - odpowiedział blondyn uśmiechając się złośliwie
- A co zatańczyłbyś lepiej?
- Dobra Adam, uspokuj się, idź lepiej do swojego chłopaka i powiedz mu co przegapił
- Dobra - odpowiedział Adam z zirytowanym wyrazem twarzy i powlókł się w stronę autokaru
- No Tommy, co tam u ciebie słychać tak długo się nie widzieliśmy - powiedziała Brooke, mocno ściskając Tommiego, ten odwzajemnił gest lecz jedną ręką, bo w drugiej trzymał wypitą do połowy herbatę
Po czułym przywitaniu, przyjaciele ruszyli w stronę pokoju, w którym czekała na Brooke reszta zespołu.
niedziela, 16 grudnia 2012
3. Udawane szczęście
"...Nigdy żaden koncert nie zastąpi koncertów na trasie Glam Nation. Żaden" te słowa męczyły Adama przez pół nocy, już po kilku minutach, gdy Tommy wyszedł z jego pokoju, uświadomił sobie co blondyn miał na myśli. Miał mętlik w głowie, a najbardziej dręczyło go to, że na drugi dzień miał przyjechać jego ukochany... Próbował przestać myśleć o tym, że Tommy będzie musiał patrzeć jak on i Sauli cieszą się sobą, a jemu pozostaną tylko cierpienia, jeśli na prawdę nadal czuje coś do swojego byłego Babyboy'a. Próbował myśleć tylko o Saulim, lecz wszystkie myśli kierowały się ku Tommiemu. Te myśli męczyły go aż do momentu, gdy był już tak zmęczony pełnym uczuć dniem, że po prostu zamknął oczy i oddał się w ramiona Morfeusza...
Tej nocy sen Tommiego był szczególnie męczący, przy jego końcu zawsze się budził by nie wiedzieć najgorszego, ale sen powracał cały czas.
"Ostatni koncert Glam Nation Tour, tej nocy Adam miał dać największy popis. Dał go, lecz nie dla każdego pozytywnie..."
Wszystkich z zespołu obudził głośny łomot szklanek i talerzy - autokar ruszył w stronę miejsca gdzie będą czekać na Sauliego. Po obudzeniu się wszyscy mieli ostrego kaca, którego gasili co chwila szklanką wody. Ostatni wygramolił się z łóżka Adam, który ledwo widział na oczy, po połowie nieprzespanej nocy.
- Wstał nasz książę ! - zawołała Camila widząc w progu saloniku autokarowego Adama.
- Dzień dobry - powiedział ledwo słyszalnym i wymęczonym głosem brunet
- A czemu to nasza gwiazda nas wczoraj tak wcześnie opuściła? - zapytała - Szkoda, że cię nie było, gdybyś widział co tu się działo - dodał Tommy, też wyraźnie zmęczony. Adam spojrzał się na nich z kwaśną miną.
Po godzinie dobijania się do łazienki wszyscy byli gotowi i czekali na przybycie Sauliego, wydawało by się, że to Adam będzie najbardziej podekscytowany tym, że zobaczy wreszcie swojego chłopaka, lecz tak nie było... Siedział na kanapie i szperał w swoim IPhonie, ku zdziwieniu wszystkich w autobusie, to on był najmniej przejęty tą sprawą, nie licząc Tommiego, który wywędrował gdzieś na miasto, nie przyjmując się tym, że w każdej chwili może przybyć Sauli.
Przyszedł do autobusu po godzinie, myślał, że zastanie już tam Sauliego, ale przyszedł za wcześnie, bo wszyscy nadal czekali na gościa. Po jakimś czasie postanowili wyjść na zewnątrz i tam czekać na przyjaciela[...]
- No co jest, dawno powinien już tu być - zmartwiła się Ashley
- Na pewno zaraz przyjdzie nie martwmy się - odpowiedział Adam, też lekko zdenerwowany
- Już się robi ciemno
- Dzwoniłem do niego nie dawno, mówił, że nie długo będzie
- Dzwoniłeś pól godziny temu
- Poczekajmy jeszcze trochę
Po chwili, zniecierpliwiony zespół zauważył w cieniu sylwetkę mężczyzny, był to Sauli targający za sobą całkiem sporą walizkę. Adam od razy poleciał w jego stronę. Tommy poczuł lekkie ukucie, gdy dostrzegł, że wyższy całuje namiętnie blondyna i przytula najmocniej jak potrafi, przypomniał mu się ten moment, gdy to Adam rzucał się szczęśliwy na Tommiego, nie zwracając uwagi na to, że niższy akurat trzyma przy sobie kubek gorącej kawy.
Gdy Adam i Sauli skończyli wyrażać swoje uczucia, ruszyli w stronę zespołu, który nie mógł wytrzymać i pobiegł w stronę zbliżającej się pary. Wszyscy zaczęli obściskiwać i witać Sauliego z wielkim entuzjazmem. Jedynie Tommy wydobył z siebie udawany uśmiech i zimny uścisk, nie znosił faktu, że nawet od niego musi być niższy, co prawda był to jakiś centymetr, ale i tak nienawidził tego uczucia.
Gdy wszyscy wrócili do autokaru i skończyli wypytywać się przyjaciela co tam u niego słychać, byli już strasznie zmęczeni, marzyli tylko o wygodnym łóżku i słodkim śnie, a szczególnie Tommy. Adam i Sauli mieli już plany na wieczór i na pewno nie było to spanie, pierwsi opuścili salon i udali się do pokoju bruneta. Tommy obawiał się najgorszego i miał rację, gdy wszedł do swojego pokoju przekonał się o tym. Para nie przewidziała tego, że ściany w autobusie są bardzo cienkie i zdradzają wszystko co dzieje się w ich pokoju. Jedyne co mógł począć Tommy to włożyć słuchawki i spróbować zasnąć przy muzyce Marylina Mansona[...]
Publiczność była niesamowita, lecz najbardziej niesamowite jest to co dzieje się za kulisami, wszyscy zeszli ze sceny, Adam i Tommy znaleźli się wreszcie w miejscu, gdzie będą tylko oni, teraz nikt im nie przeszkodzi. Ich oddechy dopełniają się nawzajem i zastępują słowa, których oni nie są wstanie w tej chwili wypowiedzieć. Te uczucia są niezastąpione. W tej chwili rozmazany makijaż na ich twarzach dodaje im tylko uroku, ich ciała błyszczą się nie tylko od brokatu, ale od potu. Ciche jęki wydobywają się z ust obojga zakochanych w sobie osób. W tej właśnie chwili wiedzą, że z tą osobą będą na zawsze. Doprowadzają się na szczyt rozkoszy ....
- TOMMY ! - obudził się zdyszany Adam, nie mógł uwierzyć w swój sen. Zmartwił go fakt, że sen ten ... podobał mu się, ale najbardziej przestraszyło go to, że wszystko działo się podczas gdy on leży obok swojego chłopaka Sauliego. Teraz już na prawdę zaczynał wątpić w to, co do tej pory uważał za najcenniejsze...
Tej nocy sen Tommiego był szczególnie męczący, przy jego końcu zawsze się budził by nie wiedzieć najgorszego, ale sen powracał cały czas.
"Ostatni koncert Glam Nation Tour, tej nocy Adam miał dać największy popis. Dał go, lecz nie dla każdego pozytywnie..."
Wszystkich z zespołu obudził głośny łomot szklanek i talerzy - autokar ruszył w stronę miejsca gdzie będą czekać na Sauliego. Po obudzeniu się wszyscy mieli ostrego kaca, którego gasili co chwila szklanką wody. Ostatni wygramolił się z łóżka Adam, który ledwo widział na oczy, po połowie nieprzespanej nocy.
- Wstał nasz książę ! - zawołała Camila widząc w progu saloniku autokarowego Adama.
- Dzień dobry - powiedział ledwo słyszalnym i wymęczonym głosem brunet
- A czemu to nasza gwiazda nas wczoraj tak wcześnie opuściła? - zapytała - Szkoda, że cię nie było, gdybyś widział co tu się działo - dodał Tommy, też wyraźnie zmęczony. Adam spojrzał się na nich z kwaśną miną.
Po godzinie dobijania się do łazienki wszyscy byli gotowi i czekali na przybycie Sauliego, wydawało by się, że to Adam będzie najbardziej podekscytowany tym, że zobaczy wreszcie swojego chłopaka, lecz tak nie było... Siedział na kanapie i szperał w swoim IPhonie, ku zdziwieniu wszystkich w autobusie, to on był najmniej przejęty tą sprawą, nie licząc Tommiego, który wywędrował gdzieś na miasto, nie przyjmując się tym, że w każdej chwili może przybyć Sauli.
Przyszedł do autobusu po godzinie, myślał, że zastanie już tam Sauliego, ale przyszedł za wcześnie, bo wszyscy nadal czekali na gościa. Po jakimś czasie postanowili wyjść na zewnątrz i tam czekać na przyjaciela[...]
- No co jest, dawno powinien już tu być - zmartwiła się Ashley
- Na pewno zaraz przyjdzie nie martwmy się - odpowiedział Adam, też lekko zdenerwowany
- Już się robi ciemno
- Dzwoniłem do niego nie dawno, mówił, że nie długo będzie
- Dzwoniłeś pól godziny temu
- Poczekajmy jeszcze trochę
Po chwili, zniecierpliwiony zespół zauważył w cieniu sylwetkę mężczyzny, był to Sauli targający za sobą całkiem sporą walizkę. Adam od razy poleciał w jego stronę. Tommy poczuł lekkie ukucie, gdy dostrzegł, że wyższy całuje namiętnie blondyna i przytula najmocniej jak potrafi, przypomniał mu się ten moment, gdy to Adam rzucał się szczęśliwy na Tommiego, nie zwracając uwagi na to, że niższy akurat trzyma przy sobie kubek gorącej kawy.
Gdy Adam i Sauli skończyli wyrażać swoje uczucia, ruszyli w stronę zespołu, który nie mógł wytrzymać i pobiegł w stronę zbliżającej się pary. Wszyscy zaczęli obściskiwać i witać Sauliego z wielkim entuzjazmem. Jedynie Tommy wydobył z siebie udawany uśmiech i zimny uścisk, nie znosił faktu, że nawet od niego musi być niższy, co prawda był to jakiś centymetr, ale i tak nienawidził tego uczucia.
Gdy wszyscy wrócili do autokaru i skończyli wypytywać się przyjaciela co tam u niego słychać, byli już strasznie zmęczeni, marzyli tylko o wygodnym łóżku i słodkim śnie, a szczególnie Tommy. Adam i Sauli mieli już plany na wieczór i na pewno nie było to spanie, pierwsi opuścili salon i udali się do pokoju bruneta. Tommy obawiał się najgorszego i miał rację, gdy wszedł do swojego pokoju przekonał się o tym. Para nie przewidziała tego, że ściany w autobusie są bardzo cienkie i zdradzają wszystko co dzieje się w ich pokoju. Jedyne co mógł począć Tommy to włożyć słuchawki i spróbować zasnąć przy muzyce Marylina Mansona[...]
Publiczność była niesamowita, lecz najbardziej niesamowite jest to co dzieje się za kulisami, wszyscy zeszli ze sceny, Adam i Tommy znaleźli się wreszcie w miejscu, gdzie będą tylko oni, teraz nikt im nie przeszkodzi. Ich oddechy dopełniają się nawzajem i zastępują słowa, których oni nie są wstanie w tej chwili wypowiedzieć. Te uczucia są niezastąpione. W tej chwili rozmazany makijaż na ich twarzach dodaje im tylko uroku, ich ciała błyszczą się nie tylko od brokatu, ale od potu. Ciche jęki wydobywają się z ust obojga zakochanych w sobie osób. W tej właśnie chwili wiedzą, że z tą osobą będą na zawsze. Doprowadzają się na szczyt rozkoszy ....
- TOMMY ! - obudził się zdyszany Adam, nie mógł uwierzyć w swój sen. Zmartwił go fakt, że sen ten ... podobał mu się, ale najbardziej przestraszyło go to, że wszystko działo się podczas gdy on leży obok swojego chłopaka Sauliego. Teraz już na prawdę zaczynał wątpić w to, co do tej pory uważał za najcenniejsze...
sobota, 15 grudnia 2012
2.Bo to nie to samo...
Tłum wrzeszczących fanek, światła reflektorów, ciemna noc. Dzisiejszy koncert nie jest zwykłym koncertem, Adam ubrany jest w strój z trasy Glam Nation, a repertuar na dziś, to krążek For Your Enterteinment. Cały zespół jest strasznie podekscytowany, Ashley, która jeszcze nigdy nie grała żadnej piosenki z tej płyty stresuje się najbardziej. Koncert ten ma przypomnieć fanom dawne czasy, wszyscy się cieszą, lecz jest tam w cieniu jedna osoba dla której ten koncert będzie istnym koszmarem, tą osobą jest Tommy. Te piosenki będą przypomnieniem wszystkich wydarzeń, które miały miejsce podczas GNT
W głośnikach rozbrzmiewają pierwsze dźwięki...Fever, Tommy, chociaż wiedział, że ta piosenka będzie na początku, nie może w to uwierzyć, że akurat ONA musi być pierwsza...
"There he goes, my baby walk so slow, sexual tic-tac-toe, yeach I know we both know,
and it isn't time no..." Ten moment, w którym Adommy zawsze dawało swój popis, nagle Tommy zauważył, że Adam zbliża się do niego, powolnym i bardzo kuszącym krokiem. Adam próbował nawiązać kontakt wzrokowy z Tommym, lecz on spuszczał głowę coraz to niżej, by za wszelką cenę nie spojrzeć Adamowi w oczy. Adam podszedł do niego uchylił delikatnie jego podbródek, Tommy nie miał wyjścia i spojrzał w błękitne oczy, zobaczył tę głębię, właśnie tego chciał uniknąć, zatracił się w tych oczach, zakochał się ponownie... Patrzyli na siebie przez dłuższą chwilę, Adam zaczął delikatnie, prawie nie zauważalnie zbliżać się do blondyna, po chwili jego usta prawie stykały z wargami Tommiego i...... BUM !
- CO SIĘ DZIEJE ! - Tommy leżał na podłodze, obok swojego łóżka, gdy się otrząsną, uświadomił sobie straszną prawdę, że to wszystko działo się tylko w jego wyobraźni... Wstał z podłogi, nie chciał już spać, poszedł w stronę autokarowej kuchni, stąpał delikatnie, by nie obudzić żadnego z członków zespołu, przekroczył próg kuchni, i co zobaczył...Adama szperającego w lodówce, brunet wyczuł kogoś za swoimi plecami i odwrócił się
- O, Tommy, czemu nie śpisz?
- Nie chcę, a ty? W końcu musisz się wyspać, przed jutrzejszym koncertem
- To dziwne, trochę się boję, już jakieś ponad pół roku nie śpiewałem tych piosenek
- E tam, dobra, może ja lepiej pójdę spać, bo jeszcze obudzę innych
- Dobra..Tommy?
- Tak?
- A ty się nie boisz, widzę, że coś cie trapi
- Nie, no co ty, nic mnie nie trapi, jestem tylko zmęczony
- Aha, to cię nie zatrzymuję, do jutra
- Dobranoc. - powiedział Tommy, prawie nie słyszalnym głosem, ale wystarczającym by Adam go usłyszał...
*Adam*
Stresuję się bo to nie będzie to samo, trudno będzie mi się pogodzić, że to co robiłem rok temu, nie będzie miało miejsca jutro...
Tommy nie spał resztę nocy, te sny męczyły go już od dłuższego czasu. Zawsze budził się w środku nocy, nie okazywał żadnych uczuć zewnętrznych, lecz w środku jego serce pękało na miliony kawałeczków, które później się łączyły, ale kolejny sen rozrywał je ponownie i ponownie. Dziś wyjątkowo przeżywał wszystko, może dlatego, że to właśnie jutro będzie musiał potwornie cierpieć, słysząc dawne piosenki i powstrzymywać powracające, okrutne wspomnienia.
Nastała godzina wstania, wszyscy byli wypoczęci i gotowi by dać niezłego kopa na scenie, jedynie Tommy miał na twarzy udawany uśmiech, robił dobrą minę do złej gry. W garderobie wszyscy byli strasznie podekscytowani, starali się by wszystko było idealnie, Adamem zajmowali się makijażyści, Ashley sprawdzała coś w swojej gitarze, Issac ćwiczył swoją solówkę, wszyscy byli zajęci, jedynie Tommy próbował się najmniej stresować, trzymał w ręce kubek ciepłej mocnej kawy, był strasznie zmęczony i oszczędzał siły na koncert.
- Tommy, a ty co, rusz tyłek i pomóż nam ! - krzyknęła Ashley widocznie przejęta występem
Tommy, spojrzał na nią zmęczonym wzrokiem z poza grzywy
- Nie patrz tak na mnie, ja w porównaniu do ciebie będę grać te piosenki po raz pierwszy
- Nie ma się co stresować - Wymruczał Tommy, patrząc na wzorki w kawie, ułożone z pianki
- Widzę, że z tobą, raczej nie warto rozmawiać...
*Tommy*
Gdybyś była na moim miejscy też nie chciałabyś z nikim rozmawiać
WCHODZICIE !
Adam dumnym krokiem wszedł na scenę, a za nim cały zespół, na końcu szedł Tommy, nie chciał zbytnio zwracać na siebie uwagi. Na szczęście na żywo nie było tak jak w snach Tommiego, poleciały pierwsze dźwięki Music Again. Tommy połowę koncertu trzymał głowę spuszczoną w dół i wreszcie, ten moment, ta przeklęta piosenka ! Fever, pierwsze słowa piosenki, przypomniały Adamowi i Tommiemu wszystko, po prostu wszystko.. Tommy na chwilę spojrzał się na Adama, czy też czuje się trochę zakłopotany, ku jemu zdziwieniu Adam zbliżał się do niego, Tommy nie wiedział jak ma się zachować, ale Adam w połowie drogi odwrócił się do publiczności, przez resztę koncertu obaj nie zwracali na siebie uwagi. Po koncercie, wszyscy poszli do baru, świętować udany koncert [...]
- Haha ! A pamiętacie jak ta fanka rzuciła się na Adama ! - krzyknął Issac już lekko pijany, z resztą wszyscy byli już nieźle pijani, Tommy i Adam szczególnie.
- Ej ludzie, mam pomysł, co wy na to, żebyśmy zagrali w prawdę i wyzwanie ! - krzyknęła Ashley
- Świetny pomysł, haha, będzie zabawa - powiedział z diabelskim uśmieszkiem na twarzy Adam, kątem oka spoglądając na Tommiego
- Dobra kto zaczyna?
- Ja ! - krzyknęła Camila - Tommy, prawda czy wyzwanie?
- Wyzwanie oczywiście !
- Dobra, masz....hmm...pocałować Ashley - Ashley spojrzała na nią zabójczym wzrokiem, nie zdążyła nic powiedzieć, a Tommy dosłownie wbił się w jej usta, gdy Adam zobaczył to, wytrzeźwiał od razu, zakuło go coś w środku, to coś było bardzo mocne, że Adam, aż zamknął oczy, przypomniał mu się jeden z tych momentów, kiedy to Tommy całował go aż do utraty tchu, szybko wyszedł z pomieszczenia i powędrował szybkim krokiem w stronę swojego pokoju, wszyscy patrzyli się ze zdziwieniem na odchodzącego bruneta. Nikt nie wiedział o co chodzi. W Tommym odezwała się dziwna troska by iść z Adamem. Nie mógł się powstrzymać i wyszedł krocząc w stronę jego pokoju. Zobaczył tylko zamykające się drzwi, podszedł do nich i zapukał
- Co chcesz?
- Adam, to ja, mogę wejść?
- Wchodź ..
Tommy otworzył drzwi i zobaczył Adama siedzącego na łóżku
- Co się dzieje?
- Nic, głowa mnie zabolała, to chyba od tego wina
- Aha, czyli już do nas nie przyjdziesz?
- Chyba nie
- Dobra, jak coś to czekamy - Tommy wyszedł z pomieszczenia, nagle usłyszał za sobą nie pewne "Tommy, zaczekaj", odwrócił się i spojrzał na Adama
- Czy ty też masz takie dziwne wrażenie, że coś się na koncercie nie udało, że czegoś tam brakowało? Przecież wszystko było idealnie.
- Nie wiem Adam, może mam, ale to pewnie tylko takie złudzenie
- Ale jak myślisz, co mogło pójść nie tak, twoim zdaniem
- Powiem tylko to, że nigdy żaden koncert nie zastąpi koncertów na trasie Glam Nation. Żaden - dodał cicho, i wyszedł z pokoju
Adam, zostając sam, przez chwilę zwątpił w swój związek z Saulim, lecz szybko odrzucił od siebie te myśli...
W głośnikach rozbrzmiewają pierwsze dźwięki...Fever, Tommy, chociaż wiedział, że ta piosenka będzie na początku, nie może w to uwierzyć, że akurat ONA musi być pierwsza...
"There he goes, my baby walk so slow, sexual tic-tac-toe, yeach I know we both know,
and it isn't time no..." Ten moment, w którym Adommy zawsze dawało swój popis, nagle Tommy zauważył, że Adam zbliża się do niego, powolnym i bardzo kuszącym krokiem. Adam próbował nawiązać kontakt wzrokowy z Tommym, lecz on spuszczał głowę coraz to niżej, by za wszelką cenę nie spojrzeć Adamowi w oczy. Adam podszedł do niego uchylił delikatnie jego podbródek, Tommy nie miał wyjścia i spojrzał w błękitne oczy, zobaczył tę głębię, właśnie tego chciał uniknąć, zatracił się w tych oczach, zakochał się ponownie... Patrzyli na siebie przez dłuższą chwilę, Adam zaczął delikatnie, prawie nie zauważalnie zbliżać się do blondyna, po chwili jego usta prawie stykały z wargami Tommiego i...... BUM !
- CO SIĘ DZIEJE ! - Tommy leżał na podłodze, obok swojego łóżka, gdy się otrząsną, uświadomił sobie straszną prawdę, że to wszystko działo się tylko w jego wyobraźni... Wstał z podłogi, nie chciał już spać, poszedł w stronę autokarowej kuchni, stąpał delikatnie, by nie obudzić żadnego z członków zespołu, przekroczył próg kuchni, i co zobaczył...Adama szperającego w lodówce, brunet wyczuł kogoś za swoimi plecami i odwrócił się
- O, Tommy, czemu nie śpisz?
- Nie chcę, a ty? W końcu musisz się wyspać, przed jutrzejszym koncertem
- To dziwne, trochę się boję, już jakieś ponad pół roku nie śpiewałem tych piosenek
- E tam, dobra, może ja lepiej pójdę spać, bo jeszcze obudzę innych
- Dobra..Tommy?
- Tak?
- A ty się nie boisz, widzę, że coś cie trapi
- Nie, no co ty, nic mnie nie trapi, jestem tylko zmęczony
- Aha, to cię nie zatrzymuję, do jutra
- Dobranoc. - powiedział Tommy, prawie nie słyszalnym głosem, ale wystarczającym by Adam go usłyszał...
*Adam*
Stresuję się bo to nie będzie to samo, trudno będzie mi się pogodzić, że to co robiłem rok temu, nie będzie miało miejsca jutro...
Tommy nie spał resztę nocy, te sny męczyły go już od dłuższego czasu. Zawsze budził się w środku nocy, nie okazywał żadnych uczuć zewnętrznych, lecz w środku jego serce pękało na miliony kawałeczków, które później się łączyły, ale kolejny sen rozrywał je ponownie i ponownie. Dziś wyjątkowo przeżywał wszystko, może dlatego, że to właśnie jutro będzie musiał potwornie cierpieć, słysząc dawne piosenki i powstrzymywać powracające, okrutne wspomnienia.
Nastała godzina wstania, wszyscy byli wypoczęci i gotowi by dać niezłego kopa na scenie, jedynie Tommy miał na twarzy udawany uśmiech, robił dobrą minę do złej gry. W garderobie wszyscy byli strasznie podekscytowani, starali się by wszystko było idealnie, Adamem zajmowali się makijażyści, Ashley sprawdzała coś w swojej gitarze, Issac ćwiczył swoją solówkę, wszyscy byli zajęci, jedynie Tommy próbował się najmniej stresować, trzymał w ręce kubek ciepłej mocnej kawy, był strasznie zmęczony i oszczędzał siły na koncert.
- Tommy, a ty co, rusz tyłek i pomóż nam ! - krzyknęła Ashley widocznie przejęta występem
Tommy, spojrzał na nią zmęczonym wzrokiem z poza grzywy
- Nie patrz tak na mnie, ja w porównaniu do ciebie będę grać te piosenki po raz pierwszy
- Nie ma się co stresować - Wymruczał Tommy, patrząc na wzorki w kawie, ułożone z pianki
- Widzę, że z tobą, raczej nie warto rozmawiać...
*Tommy*
Gdybyś była na moim miejscy też nie chciałabyś z nikim rozmawiać
WCHODZICIE !
Adam dumnym krokiem wszedł na scenę, a za nim cały zespół, na końcu szedł Tommy, nie chciał zbytnio zwracać na siebie uwagi. Na szczęście na żywo nie było tak jak w snach Tommiego, poleciały pierwsze dźwięki Music Again. Tommy połowę koncertu trzymał głowę spuszczoną w dół i wreszcie, ten moment, ta przeklęta piosenka ! Fever, pierwsze słowa piosenki, przypomniały Adamowi i Tommiemu wszystko, po prostu wszystko.. Tommy na chwilę spojrzał się na Adama, czy też czuje się trochę zakłopotany, ku jemu zdziwieniu Adam zbliżał się do niego, Tommy nie wiedział jak ma się zachować, ale Adam w połowie drogi odwrócił się do publiczności, przez resztę koncertu obaj nie zwracali na siebie uwagi. Po koncercie, wszyscy poszli do baru, świętować udany koncert [...]
- Haha ! A pamiętacie jak ta fanka rzuciła się na Adama ! - krzyknął Issac już lekko pijany, z resztą wszyscy byli już nieźle pijani, Tommy i Adam szczególnie.
- Ej ludzie, mam pomysł, co wy na to, żebyśmy zagrali w prawdę i wyzwanie ! - krzyknęła Ashley
- Świetny pomysł, haha, będzie zabawa - powiedział z diabelskim uśmieszkiem na twarzy Adam, kątem oka spoglądając na Tommiego
- Dobra kto zaczyna?
- Ja ! - krzyknęła Camila - Tommy, prawda czy wyzwanie?
- Wyzwanie oczywiście !
- Dobra, masz....hmm...pocałować Ashley - Ashley spojrzała na nią zabójczym wzrokiem, nie zdążyła nic powiedzieć, a Tommy dosłownie wbił się w jej usta, gdy Adam zobaczył to, wytrzeźwiał od razu, zakuło go coś w środku, to coś było bardzo mocne, że Adam, aż zamknął oczy, przypomniał mu się jeden z tych momentów, kiedy to Tommy całował go aż do utraty tchu, szybko wyszedł z pomieszczenia i powędrował szybkim krokiem w stronę swojego pokoju, wszyscy patrzyli się ze zdziwieniem na odchodzącego bruneta. Nikt nie wiedział o co chodzi. W Tommym odezwała się dziwna troska by iść z Adamem. Nie mógł się powstrzymać i wyszedł krocząc w stronę jego pokoju. Zobaczył tylko zamykające się drzwi, podszedł do nich i zapukał
- Co chcesz?
- Adam, to ja, mogę wejść?
- Wchodź ..
Tommy otworzył drzwi i zobaczył Adama siedzącego na łóżku
- Co się dzieje?
- Nic, głowa mnie zabolała, to chyba od tego wina
- Aha, czyli już do nas nie przyjdziesz?
- Chyba nie
- Dobra, jak coś to czekamy - Tommy wyszedł z pomieszczenia, nagle usłyszał za sobą nie pewne "Tommy, zaczekaj", odwrócił się i spojrzał na Adama
- Czy ty też masz takie dziwne wrażenie, że coś się na koncercie nie udało, że czegoś tam brakowało? Przecież wszystko było idealnie.
- Nie wiem Adam, może mam, ale to pewnie tylko takie złudzenie
- Ale jak myślisz, co mogło pójść nie tak, twoim zdaniem
- Powiem tylko to, że nigdy żaden koncert nie zastąpi koncertów na trasie Glam Nation. Żaden - dodał cicho, i wyszedł z pokoju
Adam, zostając sam, przez chwilę zwątpił w swój związek z Saulim, lecz szybko odrzucił od siebie te myśli...
1.Wspomnienia
*Tommy*
Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj, dzień końca Adommy, moje rozstanie z Adamem...
Zimna noc, za nami ostatni koncert trasy Glam Nation, patrzymy sobie w oczy, w naszych spojrzeniach mieszają się różne uczucia, smutek, gniew a za razem namiastka miłości, delikatnie palący się jej żar, które zaraz ugaszą padające słowa:
- Tommy, oboje widzimy, że to nie ma sensu, między nami nie ma już tej miłości która była rok temu, teraz tylko okłamujemy się nawzajem, że się kochamy. Zakończmy to wreszcie...
- Adam, dobrze wiesz, że to co się między nami teraz stało to w większości twoja wina, zepsułeś to wszystko swoim pocałunkiem z Saulim, od tamtej pory omijamy siebie jakbyśmy się nie znali, przypomnij sobie jak były przedtem..
- Przecież wiesz, że było to tylko dla popisu, nie miałem wtedy zamiaru cię zranić
- Inaczej to trochę wyglądało, dlaczego to musiał być akurat on ?
- Dobrze Tommy, jeśli oczekujesz takiego zakończenia, to go dostaniesz, nie mamy już sobie więcej nic do powiedzenia !
I odszedł, tak po prostu, odszedł z mojego serca, znikł i zabrał wszystko...
Nigdy nie wybaczę sobie tego jak zakończyłem nasz związek, może gdybym nie był takim idiotą, czułbym się lepiej, nie mając przy sobie Adama. Powiedziałem sobie wtedy, że już nigdy nie obwinię nikogo za to, co stało się w związku. Nigdy. Przysiągłem też sobie, że już nigdy nie zwiąże się z mężczyzną, że zacznę prowadzić normalne, heterowskie życie... Byłem z wieloma dziewczynami z nadzieją, że one zapełnią tą pustkę, tę część serca, którą zabrał mi Adam, niestety, żadna z dziewczyn nie potrafiła tego zrobić. Związek z mężczyzną to coś czego nie da się zastąpić, uczucia, których żadna kobieta na świecie ich ci nie dostarczy. Lecz dla mnie te uczucie mógł dać tylko Adam. Od dnia rozstania, jeszcze w ogóle nie patrzyłem Adamowi w oczy, by ponownie nie przeżywać tego bólu, że nie mogę powiedzieć w te oczy, że je kocham, że te błękitne spojrzenie przeszywa mnie na wylot. Wmawiam sobie, że ich nie kocham, ale w środku, głęboko we mnie, gdzie nikt nigdy nie zajrzy jest mała igła, która kuje mnie za każdym razem gdy widzę Adam i Sauliego razem. Chociaż minął już rok. Czasem biorę laptopa i oglądam koncerty, koncerty z Glam Nation Tour, wspominam sobie te momenty, gdy fani szaleli na punkcie Adommy. Teraz panuje Saulibert, ja tego nie zmienię i nie zamierzam zmieniać. Nie nienawidzę już Adama, chcę tylko jego dobra, więc nie powiem mu, że go kocham, jesteśmy przyjaciółmi, gdybym powiedział mu to nam obojga było by źle. Ale najbardziej boli mnie widok, gdy Adam i Sauli, biegną do swojego pokoju pełni pożądania, patrzący sobie oczy, wiedzący, że to właśnie ta osoba, wyobrażam sobie wtedy mnie na miejscy Sauliego, jak to by było, ale za razem cieszę się, że są razem szczęśliwi.
5 MINUT DO WEJŚCIA !
Rozbrzmiał głos, w garderobie Tommiego, informujący go o kolejnych smutnych uczuciach, jakie Tommy będzie musiał przeżywać na scenie, próbując nie patrzeć w oczy Adama...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)